Skip to content

Obłęd n-tej RP, Zawiadomienie o przestępstwie

6 czerwca 2007

dnia 5 czerwca 2007r.

 Prokuratura Apelacyjna

Warszawa

Krakowskie Przedmieście 25

ZAWIADOMIENIE O PRZESTĘPSTWIE

Dotyczy między innym sprawy IVC 2888/05 w Sądzie Okręgowym w Warszawie oraz sprawy o sygn. akt VK 335/06 Sądzie Rejonowym w Pruszkowie.

Jest to kontynuacja zawiadomień o przestępstwie z dnia 29 czerwca 2006r. oraz 29 maja 2007r. Ze względu na to, że prokuratura nie podejmuje żadnych działań, pozwalając bezkarnie działać przestępcom, decyduję się tekst ten opublikować, wymieniając z nazwiska głównych aktorów biorących udział w przestępstwie.

Przestępstwo dokonywane jest według następującego schematu: pozorowane jest pobicie a następnie wytaczana sprawa karna. Współpracujący biegły lekarz wykonuje obdukcję. Zapewniana jest przychylność prokuratury i sądu. Śledztwo prowadzone jest przez policję tendencyjnie, tak aby osiągnąć z góry ustalony wynik. W postępowaniu przygotowawczym manipuluje się zeznaniami, nie dopuszczając niewygodnych świadków. Wytaczana jest sprawa karna.

„Sąd” mimo ewidentnych dowodów oszustwa, wydaje wyrok nakazowy, bez rozprawy i bez dania mi możliwości obrony. Gdy wnoszę sprzeciw i formalnie zachodzi konieczność rozprawy i przesłuchania świadków, sędzia stwierdza u mnie chorobę psychiczną. Daje to pretekst do odroczenia rozprawy i uniknięcia przesłuchania świadków. Chorobę potwierdzają biegli sądowi. Sąd drugiej instancji, sądząc po uzasadnieniu postanowienia, nawet nie czyta akt tylko automatycznie zatwierdza postanowienie Sądu Rejonowego. Jestem kierowany jest na przymusową obserwację do szpitala psychiatrycznego.

Obrona przed tym oszustwem jest trudna, gdyż psychiatrzy z reguły odmawiają wykonania niezależnych badań bez zlecenia sądu. Mimo trudności, udało mi się przeprowadzić dwa takie badania, w tym jedno bardzo obszerne przez przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej. Oba badania potwierdziły moją doskonałą kondycję psychiczną. Wyniki tych badań załączyłem do akt z wnioskiem o wycofanie postanowienia o obserwacji psychiatrycznej. Mimo to, podczas wizyty dla przejrzenia akt w sądzie w Pruszkowie, zostałem porwany bez uprzedzenia, zakuty w kajdanki i zamknięty w szpitalu psychiatrycznym.

Dzięki wcześniejszym badaniom, wyszedłem względnie szybko ze szpitala, ale „sąd” w Pruszkowie już ponad dwa miesiące utrudnia przygotowanie opinii psychiatrycznej i wznowienie rozprawy.

Jednocześnie w Sądzie Okręgowym w Warszawie, trwa proces cywilny gdzie w tajemnicy i zaocznie wykorzystano sfabrykowane dowody dla odizolowania mnie od dzieci i zasądzenia arbitralnie wysokich alimentów, których jako osoba niepracująca i regularnie szykanowana, nie jestem w stanie płacić. Poza tym, nie mam zwyczaju płacić oszustom. Za próbę skontaktowania się z dziećmi prokuratura dla Warszawy-Woli prowadzi przeciwko mnie „śledztwo”, polegające głównie na tym, aby po raz kolejny zamknąć mnie w szpitalu psychiatrycznym. W tym celu i dla zastraszenia, byłem zamknięty na 48 godzin w areszcie, aby mnie przygotować do wizyty u psychiatrów w szpitalu w Warszawie przy Nowowiejskiej. Z dziećmi nie widziałem się już prawie dwa lata.

Alimenty określono na 7 tys. zł plus 1126zł dla komornika, miesięcznie, bez żadnej próby weryfikacji zarzutów, ani moich dochodów. W tym czasie, nie pracowałem, byłem bez dochodu a mój adres był w aktach sądu. Nie podjęto jednak żadnej próby skontaktowania się ze mną, a wszelkie decyzje i „rozprawy” Sąd Okręgowy czynił zaocznie i w tajemnicy. Chodziło o to, aby mnie sztucznie zadłużyć i przejąć mój majątek trwały.

Uczestnicząca w oszustwie sędzia nadała postanowieniu tytuł wykonawczy i uniemożliwiała apelację pod pretekstem przekroczenia terminu zażalenia, liczonego od rozprawy. Postanowienie sądu było dostarczone już po formalnym czasie dopuszczalności apelacji. Prawda jest zaś taka, że rozprawy nie było, a na pewno nie byłem na nią wzywany. Zażalenie zaś złożyłem dwa dni po otrzymaniu postanowienia.

Postanowieniem Sądu Apelacyjnego, znów zaocznym, czyli bezprawnym, alimenty zmniejszono mi do pułapu 2500 zł miesięcznie oraz dano prawo do spotkań z dziećmi w obecności kuratora raz w tygodniu na ulicy. Sądy niższej instancji i matka dzieci jednak robią, co mogą, aby nawet takie spotkanie uniemożliwić. W efekcie, od dwóch lat nie widziałem się z dziećmi. Do tej pory nie ma też prawomocnego postanowienia o ostatecznej wysokości świadczeń, ani technicznej możliwości ich płacenia. Jednak komornik, z sądu dla Warszawy-Śródmieścia, bazując na fałszywym tytule wykonawczym, doprowadził do licytacji mojego majątku. Ma w tym wsparcie swojego sądu. Samo pojęcie tytułu wykonawczego budzi zresztą poważne wątpliwości, gdyż jest wbrew konstytucyjnej zasadzie dwuinstancyjności postępowania. Umożliwia też egzekucję finansową postanowienia, które może być później uchylone, tak jak to było w tym przypadku. Daje możliwość nadużyć i arbitralnego ustalania wysokości świadczeń.

Opisane oszustwa mają miejsce w sposób otwarty, za wiedzą i aprobatą przewodniczących wydziałów i prezesów sądów. W tym przypadku, prezesi zarówno Sądu Okręgowego w Warszawie jak i sądu Rejonowego w Pruszkowie byli pisemnie informowani o sytuacji. Jednak mimo moich formalnych wniosków, sędziowie zamieszani w oszustwa nie zostali nawet wyłączeni ze sprawy, chociaż powinni zostać natychmiast postawieni w stan oskarżenia. Są poważne podstawy do przypuszczeń, że wymienieni prezesi są częścią przestępczych spółdzielni.

Korespondencja w aktach sprawy, charakterystyczne matactwa sędziów i prokuratorów, współpraca z oszustką, wskazują na koordynację przestępczych działań. W obu przypadkach, karnym i cywilnym powtarza się ten sam schemat przesłuchiwania jedynie świadków strony oszustów, w sposób jednostronny przez prokuraturę czy sędziego bez możliwości krzyżowego przesłuchania świadków przeze mnie. Gdy ma dojść do rozprawy, sędzia, często nawet bez pretekstu, odracza ją i nie wyznacza nowego terminu. Czynione jest to w celu uniemożliwienia przesłuchania świadków strony przeciwnej.

Prawdopodobnie przekupiony był też mój adwokat, blokując wszelkie możliwe wnioski dowodowe i uprzedzając oszustów o moich możliwych posunięciach.

W całej sprawie tak zwanego „znęcania się” bardzo łatwo dowieść oszustwo poprzez krytyczne przesłuchanie świadków, a szczególnie świadków oskarżenia. Mógłbym tego sam łatwo dokonać, a jestem przekonany, że prokuratorzy mają w tym względzie lepsze umiejętności. Prokuratura Rejonowa zarówno w Pruszkowie jak i w Warszawie na Woli oraz sądy robią jednak, co mogą, aby do takiego przesłuchania nie dopuścić. Prokuratury Rejonowe mają w tym wsparcie prokuratur nadrzędnych. Prawdy można by też dociec za pomocą wariografu. Moje wnioski w tym względzie są ignorowane lub odrzucane.

Dodatkowym aspektem tej sprawy jest świadome i korupcyjne powodowanie olbrzymiego wypływu pieniędzy z budżetu państwa na sprawy, których jedynym celem jest niszczenie uczciwych ludzi i rozbijanie rodzin.

Główni osoby i instytucje mające udział przestępczy w sprawie:

  1. Katarzyna Gaworek-Goczyńska, skarżąca w sprawie karnej i powódka w sprawie cywilnej. Związana z międzynarodową sektą Sai Baby. Zachodzi podejrzenie wpływania przez nią na urzędników dla zapewnienia sobie ich życzliwości. Odpowiedzialna za fałszywe oskarżenia i zeznania. Ukrywa dzieci przede mną, wbrew postanowieniu Sądu Apelacyjnego. W sprawie jest prawdopodobnie sterowana przez mocodawców. Sama, bez wsparcia skorumpowanych sędziów, w normalnym, proceduralnym procesie nie miałaby szans.

  2. Sędzia Sądu Rejonowego w Pruszkowie Marianna Kryń-Kosieradzka odpowiedzialna za przestępczy przebieg rozprawy karnej. Manipuluje rozprawą, fałszuje protokół, nie dopuszcza do przesłuchania przeze mnie świadków. Dąży przede wszystkim do umieszczenia mnie w zakładzie psychiatrycznym. Utrudnia wyjawienie prawdy. Utrudnia też przygotowanie opinii psychiatrycznej z obserwacji szpitalnej. W swoich działaniach ma wsparcie władz sądu.

  3. Asesor Łukasz Kluska z Sądu Rejonowego w Pruszkowie. Odpowiedzialny za bezprawny wyrok nakazowy. Samo pojęcie wyroku nakazowego budzi poważne wątpliwości konstytucyjne, ale według kodeksu postępowania karnego, można go wydać, gdy wina nie budzi żadnych wątpliwości. Tymczasem w aktach sprawy były moje obszerne wyjaśnienia zadające kłam oskarżeniu. Asesor Kluska nie był nimi zainteresowany.

  4. Asesor Mokrosińska z Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie zapewnia „właściwy” przebieg postępowania przygotowawczego utrudniając obronę. Nie dopuszcza wniosków dowodowych i nie próbuje wyjaśnić sprawy na etapie postępowania przygotowawczego. Współdziała w oszustwie z Katarzyną Gaworek-Goczyńską.

  5. Sędzia Dorota Kącka z Sądu Okręgowego w Warszawie. Odpowiedzialna za manipulowanie procesem cywilnym. Fałszuje protokoły. Łamie prawo wydając postanowienie opiekuńcze na posiedzeniu niejawnym i dopuszczając stanowisko tylko jednej strony. Wydaje arbitralne postanowienie o alimentach w wysokości 7 tys. zł miesięcznie na podstawie oświadczenia oszustów bez przeprowadzenia rozprawy w kwestii opieki nad dziećmi, sprawdzenia podstaw do przyznania alimentów i weryfikacji mojej sytuacji materialnej. Utrudnia składanie zażalenia. Nie przesyła go do sądu wyższej instancji, łamiąc prawo. Sprawa zostaje przedstawiona Sądowi Apelacyjnemu dopiero po ośmiu miesiącach od złożenia zażalenia, po interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości. Wbrew prawu, rozstrzyga ponownie w sprawie o alimenty, mimo że powinna być z niej wyłączona z mocy prawa. W sądzie spotkałem osobę mającą podobne do moich doświadczenia z sędzią Kącką.

  6. Wydział IV Cywilny Sądu Okręgowego w Warszawie. Bierze solidarny udział w matactwach. Matactwa te polegają między innymi na ignorowaniu mojej prośby o informacje co do miejsca pobytu dzieci, jak również na świadomie tendencyjnym i fałszywym interpretowaniu postanowienia Sądu Apelacyjnego z dnia 6 października 2006 r., o moich kontaktach z dziećmi oraz uniemożliwianiem jego realizacji. Mój wniosek o pilne spowodowanie spotkania z dziećmi, został zignorowany mimo wyłudzenia opłaty za wpis. Sąd uniemożliwia też mediację między stronami.

  7. Biegli psychiatrzy z przychodni w Pruszkowie, Maria Mioduszewska i Marek Uleniecki. Wydają fałszywe opinie na zamówienie zgodnie z oczekiwaniem oszustów. Wszelkie niezależne opinie psychiatryczne, jak również wyczerpujące badania szpitalne, całkowicie zaprzeczają ich tezie o mojej chorobie psychicznej

  8. Lech Suchocki. Lekarz odpowiedzialny za obdukcję oszustek w pozorowanym pobiciu. Prawdopodobnie świadomie sfałszował obdukcję, chociaż istnieje możliwość upozorowania obrażeń przez oszustki.

  9. Bohdan Bielski. Biegły psycholog. Wydaje fałszywe zaświadczenia o molestowaniu córki oszustki, jedynie na podstawie zeznań matki i córki. Krytyczne przesłuchanie obu kobiet wykazałoby bardzo łatwo oszustwo. Doświadczony psycholog ma takie umiejętności, jednak z nich nie chciał skorzystać. Pośrednie dowody oszustwa znajdują się w aktach sprawy.

  10. Biegli psychiatrzy ze szpitala przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie – Joanna Jasionowska oraz Beata Ryszewska – Pokraśniewicz. Zachowują się tak, jak ich koledzy z Pruszkowa. Mimo wcześniejszego już skierowania na obserwację psychiatryczną, na zlecenie prokuratury dla Warszawy-Woli wydają zalecenie skierowania mnie na dodatkową 6 tygodniową obserwację. Pretekstem były moje wątpliwości co; do obiektywności sądu w Pruszkowie.

  11. Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Była informowana o nadużyciu, ale zdecydowała nie interweniować. Wspiera prokuratury rejonowe w matactwach, nie dążąc do wyjaśnienia sprawy.

  12. Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia Bożenna Gralińska. Doprowadza do licytacji mojego majątku na podstawie nieaktualnego postanowienia i fałszywego tytułu wykonawczego.

  13. Asesor Izabela Dołgań-Szymańska z Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Woli. Odpowiedzialna za manipulowanie śledztwem pod absurdalnymi zarzutami mojej próby skontaktowania się z dziećmi i znęcania się nad żoną, w czasie gdy z żoną nie miałem żadnego kontaktu i nie miałem zakazu styczności z dziećmi. Uniemożliwia wyjawienie prawdy poprzez przesłuchanie świadków i badania wariograficzne. Jest zainteresowana jedynie skierowaniem mnie do szpitala psychiatrycznego. Nielegalnie poleca zatrzymać mnie na 48 godzin w areszcie dla zastraszenia i „przygotowania” do badania psychiatrycznego. Nielegalność polegała na tym, że pomijając nawet absurd zarzutów, nawet nie byłem określony jako oskarżony, co; jest wymagane przez kodeks postępowania karnego. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia. Wspiera komornika w egzekucji, mimo ewidentnych dowodów oszustwa.

  14. Ministerstwo sprawiedliwości, które było informowane o przestępstwach, ale nie zadało sobie trudu wyjaśnienia sprawy, zasłaniając się „niezawisłością” sądów.

Bogdan Goczyński

Do wiadomości: Pismo internetowe Afery Prawa. www.aferyprawa.com.

Inne właściwe osoby i instytucje.

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: