Skip to content

Dzieci w roli zakładników. Metody działania mafii wymiaru „sprawiedliwości”.

8 czerwca 2008

Niedługo minie trzy lata od momentu jak dzieci zostały zabrane z domu podczas mojego pobytu w pracy za granicą. Od tego czasu analiza zachowań się sądów i prokuratury, dała mi obraz hydry zwanej wymiarem „sprawiedliwości”.  Sprawę tę opisywałem już wcześniej na łamach Afer Prawa i pod tym tekstem są linki do moich wcześniejszych artykułów. Ostatnie jednak fakty nie pozostawiają żadnych złudzeń co do intencji tych ludzi. Dla wprowadzenia przedstawię moją historię  w skrócie.

Początek był taki, że żona wniosła pozew o rozwód zarzucając mi znęcanie się nad nią.  Była to oczywiście bzdura, a kobieta jest najprawdopodobniej manipulowana przez sitwę, która na rozbijaniu rodzin robi niezły interes, a także być może przez sektę, z którą się związała podczas mojego pobytu za granicą. Badanie wariograficzne, któremu ostatnio się poddałem, całkowicie wykazało fałsz oskarżeń.

Wcześniej podawałem liczne dowody na absurd oskarżenia.  Dla „polskiej” prokuratury i sądów jednak argumenty i fakty się nie liczą. Jeśli fakty przeczą ich tezie, są ignorowane. Robi się farsę w postaci śledztwa i rozpraw a wyrok jest z góry ustalony. Charakterystyczne jest, że tak traktowani są ludzie postrzegani, słusznie czy nie, jako zamożni, i których można okraść.

Po kilku miesiącach, gdy dowiedziałem się, że dzieci zniknęły z domu, zrezygnowałem z pracy i wróciłem do Polski. Od tego czas złożyłem niezliczone pisma i wnioski w sądach dla uzyskania kontaktu z córkami. Bardzo często były one ignorowane lub odrzucane z uzasadnieniem wskazującym na obłęd autorów. Jedyne czym mafia była zainteresowana to pieniądze. Na dzień dobry, już po moim powrocie z zagranicy i rezygnacji z pracy, sędzia Kącka z Sądu Okręgowego w Warszawie zaocznie zasądziła od mnie siedem tysięcy alimentów miesięcznie, zupełnie arbitralnie, bez informowania mnie o rozprawie, bez żadnych zaświadczeń o pracy czy zarobkach, a przede wszystkim bez upewnienia się czy chcę przejąć opiekę nad dziećmi. Zaczął się cyrk. Wytoczono mi kilka spraw karnych, między innymi za próbę spotkania się z dziećmi w szkole bez pozwolenia sądu! Zaczęła się też egzekucja komornicza. Sztucznie stworzony dla mafii dług sięgnął już chyba 200 tys. zł.

Przez cały ten czas odmawiam płacenia alimentów dla zasady. Jeśli państwo polskie zabrało mi dzieci i pozbawiło mnie wszelkich praw rodzicielskich, to ponosi pełną odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo i utrzymanie. Ja dzieci się nie wyrzekłem i mogą one każdej chwili wrócić do domu, gdzie będą miały pełną opiekę

Postanowienie Sądu Apelacyjnego o kontaktach zostało skonstruowane pokrętnie, tak, aby zapewnić jego niewykonalność. Miałem się spotykać z córkami w każdą sobotę w obecności kuratora (za 180zł), podczas gdy były one wywiezione ok. 300 km ode mnie. Mimo to, pojechałem tam kilka razy i w obecności kuratora i policji próbowałem doprowadzić do spotkania. Na dzwonek do drzwi nikt nie odpowiadał. Mój wniosek o egzekucję spotkań został odrzucony przez Sąd w Tarnowskich Górach pod kuriozalnym pretekstem braku tytułu wykonawczego do prawomocnego postanowienia Sądu Apelacyjnego. Gdy złożyłem wniosek o taki tytuł w macierzystym dla sprawy Sądzie Okręgowym w Warszawie, zapadła cisza. Według prawa sąd ma trzy dni na wydanie takiego dokumentu, tymczasem po trzech miesiącach wniosek ten został przesłany do rozpatrzenia do … Sądu w Tarnowskich Górach! Jest to tylko jeden z wielu przykładów sztucznego przeciągania sprawy.

W międzyczasie dowiedziałem się przypadkowo, że matka dzieci zaproponowała sądowi w Tarnowskich Górach zorganizowanie spotkania w ośrodku fundacji w Zabrzu zajmującej się podobno takim sprawami. Pisma takie składała kilkakrotnie z prośbą o przekazanie ich mnie. Żadne z nich do mnie nie dotarło. Zadzwoniłem do owego ośrodka. Kierownictwo znało sprawę, ale odmówiło pomocy w spotkaniach zasłaniając się brakiem decyzji sądu. Tak, jakby sąd musiał wydawać pozwolenie na spotkanie się rodziców z dziećmi, szczególnie jeśli oboje mają pełne prawa rodzicielskie.

Sprawdziłem ten ośrodek. Jest on sponsorowany przez ministerstwo sprawiedliwości i głównie pomaga matkom pisać pozwy do sądu o rozwód i alimenty. Jest tam zatrudniony prawnik i psychologowie. Mediacja i rozwiązywanie kryzysów rodzinnych nie wchodzą jednak w grę. Ministerstwo też nie było w stanie wskazać mi wspieranej przez siebie instytucji pomagającej rozwiązywać kryzysy rodzinne. Charakterystyczne jest, że również w sądach, w sprawach rozwodowych praktycznie wyeliminowano rozprawy pojednawcze. Moje wielokrotne wnioski o mediację i oferty ugody, były zbywane milczeniem.

Jednocześnie trwa bezwzględna egzekucja sztucznie napędzonego długu, szykany i zastraszanie. Tutaj nie ma odwlekania sprawy i tworzenia problemów formalnych. Sąd z komornikiem idą na skróty. Posługując się nieaktualnym postanowieniem Sądu Apelacyjnego, wchodzą mi na rachunek bankowy. We wspomnianej wcześniej, fikcyjnej sprawie karnej, Prokuratura dla Warszawy-Woli zanim udowodniła mi jakąkolwiek winę, próbowała zamknąć mnie w zakładzie psychiatrycznym. Zarzutem było wspomniane wcześniej, znęcanie się nad rodziną, poprzez próbę spotkania się z dziećmi w szkole. Prowadziła to bezpośrednio asesor Dołgań-Szymańska, ale tego typu decyzje nie zapadają na poziomie asesora. Ostatecznie sprawę tę umorzono ze względu na „brak znamion czynu zabronionego”. Wcześniej jednak, dla pokazania kto tu rządzi, zostałem zamknięty na 48 godzin z kryminalistami i zawleczony po raz kolejny przed psychiatrów w celu zamknięcia mnie w psychuszce. Ojciec chcący wychowywać dzieci to według prokuratury wariat. Wskutek zaskarżenia i  pomocy adwokata, psycholom z Woli nie udało się mnie zamknąć. Ostatecznie jednak na zlecenie Sądu w Pruszkowie w innej fikcyjnej sprawie dopadnięto mnie i zamknięto w wariatkowie. Wyszedłem po dwóch tygodniach jedynie dzięki pomocy dr Pobochy z Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej. Inaczej nie wiadomo jak długo bym tam siedział.

Mafia ma do swojej dyspozycji tabuny biegłych, którzy na zlecenie przygotują każdą obciążającą opinię. Takimi są na przykład psychiatrzy z Pruszkowa Maria Mioduszewska i Marek Uleniecki, psychiatrzy ze szpitala przy Nowowiejskiej w Warszawie Joanna Jasionowska oraz Beata Ryszewska – Pokraśniewicz, psycholog dziecięcy z Zabrza Ewa Maroczkaniec, a także ulubieniec mediów, specjalista od pedofilii, psycholog Bohdan Bielski z Warszawy. Lekarz Lech Suchcicki z Warszawy za pieniądze przygotuje dowolną obdukcję. Za dodatkową opłatą potwierdzi swoje brednie w sądzie. W mafijnej sieci jest też RODK przy ul. Siennej w Warszawie, gdzie  psychologowie przygotowują tendencyjne i z gruntu fałszywe opinie mające uniemożliwić ojcu kontakt z dziećmi. Ciekawe, że owi biegli psychologowie nie są członkami Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Tam trzeba spełniać pewne standardy.

Do usług sitwy jest policja. W sprawie przed Sądem w Pruszkowie było ewidentne, że policjanci z Nadarzyna dostali polecenie składania fałszywych, obciążających mnie zeznań. Jest mało prawdopodobnie, aby dwóch ludzi, niezależnie do siebie składało identyczne fałszywe zeznania używając dokładnie tych samych słów. Musieli dostać takie polecenie.

Adwokaci boją się takich rzeczy. Próbowałem uzyskać pomoc od kilku polecanych mi przez kręgi katolickie. Nie mieli czasu, lub byli przemęczeni. Jeden z nich, który mi odmówił, narzekał, że nie ma już siły na ciągłe użeranie się z sądami a na dodatek, wskutek manipulacji stracił lokal, który zajmował od wielu lat. Wcześniej, wbrew temu co mi powiedział, dowiedziałem się od jego sekretarki, że jednak bierze nowe sprawy.

Kierownik Wydziału Edukacji w Tarnowskich Górach odmówiła mi jakichkolwiek informacji o tym gdzie dzieci chodzą do szkoły i czułem przez telefon, że łamał się jej głos. Była wyraźnie zastraszona. Jak się okazało, w czasie gdy byłem  ciągany po sądach i psychuszkach, dzieci przez dwa poprzednie lata nie były posyłane do szkoły, aby uniemożliwić im kontakt ze mną. Działo się to za pełną wiedzą sądów w Tarnowskich Górach i Warszawie. Na dodatek Sąd w Tarnowskich Górach wydał dla mnie zakaz zbliżania się do miejsca zamieszkania dzieci, podczas gdy formalnie  obowiązuje postanowienie Sądu Apelacyjnego o spotkaniach z córkami w miejscu ich pobytu. Obłęd urzędniczy, o którym pisałem we wcześniejszych artykułach, jest właściwym określeniem.

Tam gdzie nie wiadomo o co chodzi, zwykle chodzi o pieniądze. Dzieci są w tym wszystkim zakładnikami. Wiadomo, że spotkania z nimi unormowałyby sytuację i wytrąciły mafii broń z rąk. Ich powrót do domu usunąłby podstawy do jakichkolwiek alimentów, w tym prowizji od ogromnej sumy sztucznego długu. Bez jątrzenia stron i podpuszczania ich przeciwko sobie, sądy rodzinne i cała infrastruktura z nimi związana, straciłyby rację bytu.

Tego typu spraw jest więcej. Znajomy kupił w atrakcyjnym terenie w górach stare zaniedbane gospodarstwo. Chciał tam urządzić ośrodek rehabilitacji. Wziął kredyt. Przedtem nie był uwikłany w żadne sprawy sądowe. Nagle jego żona została wrobiona we fikcyjne odszkodowanie, a on w sprawę karną. Owo lewe odszkodowanie było zasądzone w sposób przypominający moją sprawę. Nawet Sąd Okręgowy w Warszawie jest ten sam. Zawiadomienie o rozprawie było wysłane na nieaktualny adres a o wyroku dowiedzieli się od komornika, który zapukał do ich drzwi. Sprawa karna natomiast w ogóle nie powinna mieć miejsca, gdyż jest to zatarg finansowy dotyczący praw autorskich i sprawa powinna toczyć się w sądzie cywilnym z powództwa prywatnego. Tymczasem odbyło się już kilka „rozpraw” i przesłuchań świadków w mało istotnych kwestiach. Kilka razy rozprawy były odraczane ze względu nie nieobecność świadków lub błędy sądów. Sędzia ewidentnie manipuluje też materiałem dowodowym, np. dopuszczając zeznania oskarżycieli, bez możliwości ich weryfikacji przez oskarżonego. Ze swoją stronniczością nawet się nie kryje. Po jednej z rozpraw pozostała na sali rozmowę dłuższą prywatną rozmowę z oskarżycielami. Wniosek o wyłączenie sędziego, eksponujący ten zarzut, został odrzucony.

Inwestycja oczywiście stanęła. Bank wycofał się z finansowania a dochody zajmuje komornik w ramach egzekucji fałszywego odszkodowania. W efekcie cała rodzina ledwo wiąże koniec z końcem a ów znajomy; sporą ilość czasu i energii poświęca sprawom sądowym. Jest to typowa strategia sitwy, na zmęczenie i dezorganizację życia.

W mediach sprzedaje się propagandę godną Goebbelsa o „niezawisłych” , sprawiedliwych sądach. Tymczasem z opisywanych przypadków wyłania się spójny obraz zorganizowanej, hierarchicznej mafii obejmującej całą strukturę wymiaru sprawiedliwości. Trudno bowiem mówić o pomyłkach, przekrętach czy uprzedzeniach pojedynczych sędziów, jeśli nadużycia powtarzają się według podobnego schematu na wszystkich szczeblach, włącznie z Sądem Najwyższym a za wiedzą i przyzwoleniem najwyższych władz: Rządu, Sejmu i Prezydenta.

Bogdan Goczyński

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: