Skip to content

Psychopaci i kryminaliści u władzy. Jak sądy niszczą polskie rodziny

10 stycznia 2009

Wielu z czytelników zna moją historię. Poza artykułami opisującymi własne doświadczenia, zajmowałem się sprawą Marcina Frymusa a także innymi. Poniższy artykuł jest efektem moich zmagań z polskim wymiarem sprawiedliwości. Wnioski jakie z tego wyciągnąłem są porażające. Niestety nie jest to fikcja. Artykuł ten jest znacznie dłuższy niż zwykle gdyż wymaga tego temat. Mam jednak nadzieję, że zainteresowanym osobom uda się dotrzeć do jego końca.

Psychopaci i kryminaliści u władzy. Jak sądy niszczą polskie rodziny. Bogdan Goczyński

W artykule tym chciałbym pokazać, że władza w Polsce została przejęta przez przestępczą organizację z rozbudowanym aparatem przemocy i propagandy, służącym do rozboju i ogłupiania ciężko pracujących rzesz niewolników. Prominentne miejsce w tej mafijnej strukturze zajmuje wymiar sprawiedliwości. Parasol ochronny nad mafią rozciągają instytucje, które formalnie powinny stać na straży praworządności, takie jak Centralne Biuro Antykorupcyjne, czy Rzecznik Praw Obywatelskich. Środkiem do utrzymywania władzy i uprzywilejowanej pozycji społecznej jest niszczenie rodzin poprzez marginalizowanie roli ojca, podkopywanie   podstaw ekonomicznych, fałszywe oskarżenia i prowokacje. Jest to działanie świadome i zorganizowane.

Artykuł ten jest efektem moich trzyletnich zmagań z wymiarem sprawiedliwości i prób zrozumienia mechanizmów i motywów jego działania. Na każde z moich stwierdzeń posiadam oryginalne dokumenty, z których większość jest dostępna poprzez linki w tekście. Ze względów praktycznych zamieściłem jedynie owe najbardziej istotne. Posiadam ich znacznie więcej.

Tekst ten chciałbym polecić ojcom, którzy zostali pozbawieni dzieci, stowarzyszeniom obrony praw ojca, a także uczciwym profesjonalistom prawa. Polecam go również studentom. Być może dzięki niemu zrozumieją lepiej mechanizmy działania wymiaru sprawiedliwości lub utwierdzą się w swoich przypuszczeniach.

Poniżej przedstawiam dowody na poparcie mojej tezy i metody działania psychopatycznej sitwy.

Mija już trzy lata jak dostałem się w tryby przestępczej machiny wymiaru „sprawiedliwości” RP. Dla uzyskania przez żonę korzystnego rozwodu, przy spreparowanych oskarżeniach, znęcania się nad rodziną, wytoczono mi kilka procesów karnych. Uniemożliwiono mi też jakikolwiek kontakt z dziećmi. Poprzez nękanie coraz to nowymi i coraz bardziej absurdalnymi procesami sądowymi, zostałem zmuszony do rezygnacji z pracy i z zawodu. Wskutek zaocznego zasądzenia mi arbitralnych alimentów kilkakrotnie przewyższających średnią krajową pensję, komornik robi egzekucję z mojej nieruchomości. Z moimi małymi córkami nie widziałem się już od początku tej awantury, mimo wielokrotnych prób. Za próbę spotkania z nimi grozi mi się więzieniem. Gdy próbowałem bronić się i egzekwować swoje i dzieci prawa, robiono ze mnie człowieka niepoczytalnego i zamknięto w zakładzie psychiatrycznym. Ponieważ nie udało im się zrobić ze mnie wariata, tamtejsi biegli przykleili mi łatkę pieniacza. Ciekawe jednak, że nigdy wcześniej nie byłem w sądzie a pięćdziesiątka minęła mi kilka lat temu.

Przekręty z błogosławieństwem najwyższych władz

Owe trzy lata utarczek z wymiarem „sprawiedliwości” dały mi możliwość zaobserwowania reguł rządzących zachowaniem się przestępczej sitwy. Rzeczy, które opisuję są kompletnie udokumentowane i większość tych dokumentów jest opublikowana w Aferach Prawa. Opieram się przy tym głównie na osobistych oświadczeniach, ale znam kilka innych spraw, w tym dogłębnie sprawę Marcina Frymusa, gdzie nadużycia władzy przez wymiar były bardzo podobne do mojej sytuacji. Trudno oprzeć się wrażeniu, że owe praktyki aparatu przemocy są koordynowane i mają miejsce według odgórnej instrukcji. Jest ich po prostu zbyt dużo, żeby były dziełem przypadku lub aberracji umysłowej poszczególnych urzędników. Należy pamiętać, że prokuratorzy i sędziowie są jedynie funkcjonariuszami podlegającymi władzy zwierzchniej. Jeśliby owe władze, pochodzące nieraz z wyboru, działały w dobrej wierze, wspomniani urzędnicy musieliby się szybko pożegnać ze swoimi stołkami, a tymczasem nie są wobec niech wyciągane żadne konsekwencje. Pojedyncze dochodzenia dyscyplinarne wobec sędziów czy prokuratorów, to jedynie kropla w morzu nadużyć i są one nagłaśniane w celu sprawienia fałszywego wrażenia, że władze czuwają i reprezentują interes społeczny. W rzeczywistości są niewielkie szanse aby skargi obywatela zostały potraktowane, tak jak na to zasługują.

Na początku brałem to wszystko za ponurą pomyłkę. Po pewnym czasie zauważyłem, że w sprawie rozwodowej mają miejsce oczywiste przekręty z udziałem sędzi Doroty Kąckiej. Wówczas traktowałem to jako pojedynczy przypadek oczywistej korupcji. Szybko jednak spostrzegłem, że sędzia ta ma wsparcie całego zespołu. Moje skargi i wnioski o wyłączenie jej ze sprawy były odrzucane z uzasadnieniami na poziomie kretyna. Sędzia Kącka została ostatecznie odsunięta od sprawy bez podania przyczyny, jednak zmiany w procesie miały jedynie charakter kosmetyczny. Oszukiwano jedynie mniej nachalnie i posługiwano się manipulacjami prawnymi. Owymi kolejnymi sędziami byli: Marzena Wyrembak, Krystyna Gromek, Jerzy Paszkowski, Grzegorz Tyliński. W rzeczywistym państwie prawa, każde z nich trafiłoby za kraty.

To kryminalne zachowanie się „wymiaru” miało miejsce z pełną wiedzą Ministerstwa Sprawiedliwości i Rzecznika Praw Obywatelskich, instytucji podobno stojących na straży praworządności. Najważniejsze pisma procesowe, w tym wnioski o wyłączenie sędziów, były przekazywane do wiadomości ministerstwa. Pewne pisma kierowałem wprost do Ministra lub Rzecznika żeby zobaczyć ich reakcję. Zazwyczaj reakcja była taka jak przewidywałem, czyli żadna. Jedyną instytucją, która nie okazywała otwartej niechęci w stosunku do mnie było Biuro Rzecznika Praw Dziecka, które interesowało się sprawą, naiwnie sugerując rozwiązania prawne dla umożliwienia mi kontaktu z córkami. Jednak efekty tych działań były takie same jak wspomnianych wcześniej instytucji.

Pewne zrozumienie wykazywało Biuro Prezydenta, jednak bez żadnych praktycznych kroków. A przecież Prezydent składał przysięgę, że będzie stał na straży konstytucji. Ma on więc bardzo konkretne zobowiązania. Można się zastanowić na ile owe, w sumie symboliczne, różnice podejścia były odzwierciedleniem rzeczywistych intencji a ile z tego było teatrem politycznym dla plebsu.

Niszczenie ekonomiczne

Poza izolacją ojców od dzieci, niszczy się ich finansowo. Ojcowie stają się celem ataku między innymi dlatego, że stwarzają podstawy ekonomiczne rodzin. Pretekstem bywają skargi, często fałszywe jak w moim przypadku, na męża ze strony żony. Wymiar sprawiedliwości skwapliwie je wykorzystuje wspierając i judząc „poniewieraną” kobietę. Jednocześnie blokowane są próby wykazania prawdy.

Ciągłe ciąganie po prokuraturach i sądach we fikcyjnych sprawach karnych, i wzywanie na kolejne przesłuchania na policji nie służą stabilności życia koniecznej do pracy zarobkowej.

Przy spreparowanych oskarżeniach, wytoczono mi sprawy karne przed trzema sądami. Do tego dochodzą zażalenia i apelacje oraz walka z egzekucjami komorniczymi, które wszczęto wskutek lewych wyroków. Co tydzień dostaję kilka głupawych listów poleconych na które muszę reagować. Jednocześnie zasądza się nierealistycznie wysokie alimenty, a wszelkie argumenty i odwołania w tym względzie są ignorowane. W sumie, mam w tej chwili co najmniej 8 spraw. Należy pomnożyć to przez dwa ze względu na zażalenia i apelacje. O normalnym życiu nie ma mowy. Podobnie scenariusz miał miejsce w historii Marcina Frymusa. Nie jest to przypadek lecz świadome działanie sitwy.

Rozboje komornicze, zajmowanie rachunków bankowych

Ludzie na ogół zakładają, że ich oszczędności w banku są bezpieczne. Na moje wątpliwości odpowiadają, że przecież komornik nie może, ot tak sobie, zabrać komuś pieniędzy, nie mówiąc już o zabraniu nieruchomości, że musi to być zdecydowane przez sąd. Otóż dla sitwy jest to bardzo prosta rzecz. Sposób ten opisałem w artykułach „numer na bitą żonę” i „iluzoryczne prawo własności”. W skrócie, nietykalni mogą pod byle pozorem wejść na rachunek bankowy i skutecznie go wyczyścić. Najlepiej jeśli ofiara rozboju jest za granicą i niczego się nie spodziewa. Pretekstem może być zaoczne odszkodowanie za fikcyjną szkodę lub lewe alimenty. Jeśli nie ma wystarczającej kasy w banku, wtedy można przejąć za „długi” nieruchomość. Przekręty te są prymitywne ale skuteczne ze względu na zakres władzy nietykalnych. O wyczyszczeniu rachunku bankowego ofiara dowiaduje się po fakcie i praktycznie może zapomnieć o pieniądzach. Prawnicy wiedząc, że są to sprawy trefne, trzymają się od nich z daleka, natomiast klientom wciskają kit o przepisach prawa, prawomocnych postanowieniach sądów etc. Bank natomiast posłusznie odda pieniądze złodziejom i nawet nie raczy poinformować klienta o rabunku jego konta. Doświadczyłem tego na sobie, a bankiem, który posłusznie oddał oszustom moje pieniądze był Citibank. Wiem jednak, że tak samo zachowałby się każdy inny działający w Polsce bank, bo przecież był nakaz sądowy a sąd ma zawsze rację.

Pewien emerytowany sędzia w przypływie dobrego humoru powiedział mi, że załatwić sobie dowolne postanowienie sądu to drobiazg. Wystarczy mieć układy w sekretariacie. Brzmi to niewiarygodnie lecz posłużę się znowu przykładem, gdy moja była posługiwała się wobec policji ewidentnie fałszywym postanowieniem sądu. Że było ono fałszywe nie mam wątpliwości, bo Sąd w Tarnowskich Górach, które je rzekomo wydał, nie prowadził żadnej z naszych spraw. Gdyby było inaczej, musiałbym o tym zostać poinformowany. Ponieważ ja miałem być stroną owego postanowienia, musiałbym otrzymać jego odpis. Co więcej, zwróciłem się do Sądu w Tarnowskich Górach z pytaniem, czy takowy dokument był wydany. Odpowiedź była negatywna. Kwestię tę poruszyłem na rozprawie rozwodowej (15 września 2008r.). Sędzia Tyliński przeszedł nad tym do porządku dziennego, twierdząc, że niekoniecznie mam rację. Najwidoczniej wydawanie owych lewych postanowień miało miejsce za jego wiedzą.

Wniosek jest taki, że w Polsce prawo własności jest iluzoryczne a wszelkie inwestycje obarczone są olbrzymim ryzykiem. Rada dla Polaków pracujących za granicą: nie lokujcie oszczędności w Polsce

Niedopuszczanie do porozumienia stron

W przypadku procesów o rozwód, prawo przewiduje rozprawę pojednawczą dla próby scalenia rodziny. W moim przypadku rozprawy takiej w ogóle nie było a wiem z innych źródeł, że stają się one rzadkością. Potwierdza to Jacek Stajer ze Stołecznego Stowarzyszenia Praw Ojca. W Polsce funkcjonują stowarzyszenia i instytucje państwowe mające „pomagać” rodzinom. Jak zauważyłem, bardzo chętnie pomagają one kobietom pisać pozwy o alimenty. W tym celu zatrudniani są prawnicy. Gdy jednak spytałem w Ministerstwie Sprawiedliwości czy sponsoruje ono jakieś organizacje mające na celu mediację, odpowiedź była negatywna. Również moje pisma do ministrów, zarówno Ziobry jak i Ćwiąkalskiego, w sprawie umożliwienia kontaktu z dziećmi, pozostały bez odpowiedzi. W przypadku Marcina Frymusa, polski konsulat i prokuratura bardzo skutecznie storpedowały mediację rozpoczętą przez Belgów. W jej miejsce wydano europejski nakaz aresztowania, doprowadzono do uprowadzenia dziecka z Belgii do Polski i aresztowania ojca przy wyssanych z palca zarzutach.

Jeszcze dwa lata temu Komitet Obrony Praw Dziecka ułatwiał zwaśnionym rodzicom kontakt z dziećmi. W tej chwili już tej działalności nie prowadzi. Można tylko przypuszczać, że zostały odcięte fundusze.

Zazwyczaj stroną dyskryminowaną jeśli chodzi o prawo do dzieci, jest ojciec, jednak na forum Afer Prawa znalazłem informację, że w podobnej sytuacji znalazła się matka, podczas gdy ojciec, człowiek o nienajlepszej reputacji, porwał dziecko i uniemożliwia jej jakikolwiek kontakt. Ma on w tym wsparcie wymiaru sprawiedliwości. Być może jednak celem wymiaru nie jest dyskryminowanie ojców a jedynie rozbijanie rodzin i niszczenie przyszłości dzieci? Jeśli uda się to osiągnąć poprzez powierzenie dzieci ojcu, to dlaczego nie?

Wolne media czy skoordynowana propaganda?

Przeciętny zjadacz chleba, poddawany jest codziennie niesamowitej propagandzie mającej go utwierdzić w przekonaniu, że żyje w państwie prawa. Służą temu określenia takie jak „niezawisły sąd”, prawomocny wyrok, uchwała Sądu Najwyższego czy wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Cytowane są wypowiedzi Rzecznika Praw obywatelskich czy Rzecznika Praw Dziecka. Po doświadczeniach ostatnich lat nie oglądam już telewizji i nie czytam gazet. Wybiórczo przeglądam Internet. Daje mi to możliwość w miarę samodzielnego myślenia.

Na początku byłem jednak jeszcze pod wpływem propagandy o wolnych mediach i sprawa wydała mi się tak bulwersująca, że sądziłem, iż powinna znaleźć się na czołówkach gazet. Pisałem do Rzeczpospolitej, Newsweeka, Dziennika, Gazety Polskiej i innych polskich gazet z prawicy i z lewicy. Efekt był zawsze taki sam, kompletna cisza. Chyba dwa pisma będące w głębokiej opozycji zainteresowały się wstępnie sprawą, po czy nastąpiła cisza.  Poprzez znajomego dotarłem jednak do niewielkiego pisma w Australii. Potem wsparło mnie lokalne biuro posła Ligi Polskich Rodzin. Tak jak przypuszczałem, małym partiom może zależeć na rozgłosie i zyskaniu miana reprezentantów społeczeństwa, dlatego czasem wesprą takie publikacje. Udało mi się zamieścić kilka artykułów w Gońcu Podwarszawskim LPR. Współpraca z Gońcem zakończyła się gdy napisałem artykuł mówiący wprost o korupcji wymiaru sprawiedliwości. Artykuł ten opublikowałem później w Aferach Prawa pod tytułem „Długie ręce nietykalnych”. Do tej pory jedynym pismem, które nie waha się nazywać rzeczy po imieniu są właśnie Afery Prawa.

Ciekawe, że w lipcu 2008r. zwróciła się do mnie jednak Gazeta Polska. Okazało się, że mieli problemy z przekrętami tej same sędzi, Doroty Kąckiej i potrzebowali na nią haka. Po tym jak sprawa Kąckiej trafiła do rzecznika dyscyplinarnego Krajowej Rady Sądownictwa, artykuł z moją historią został zdjęty z serwera a naczelny Gazety Polskiej, Tomasz Sakiewicz przestał odbierać moje telefony. Kontakt ze mną był już niewygodny. Można odnieść wrażenie, że Sakiewicz sam jest częścią  przestępczej sitwy a opozycyjny charakter jego pisma jest tylko grą pozorów i wspieraniem partii Kaczyńskich, będącej konkurentem obecnej władzy. I tak należy to rozumieć. Moje problemy z oszustwami sędziów miały bowiem miejsce w czasie gdy cała władza była formalnie w rękach PiS.

Mediów nie zainteresowała nawet informacja o badaniu wariograficznym, które zaprzeczyło dwóm wyrokom, a przecież powinna to być niezła gratka. Można by powiedzieć, że jestem płotką, którą media nie będą się podniecać. Pod koniec maja 2007r. ukazał się jednak raport Transparency International, przedstawiający bardzo krytycznie stan polskiego sądownictwa i wskazujący na powszechną korupcję. Raport ten został przemilczany przez prawie wszystkie media, z wyjątkiem mniej znanych portali internetowych. Należałoby się zastanowić dlaczego tak się dzieje. Czyżby przyczyną było to, że sądownictwo i media podporządkowane są tym samym mocodawcom?

Charakterystyczna jest reakcja społeczna na rozboje sądownicze. Jest to reakcja zastraszonych niewolników. Typowe uwagi to „stonuj”, „nie prowokuj”, „cóż można zrobić, tak musi już być”. Mity o odwadze Polaków, społeczeństwie obywatelskim, które w roku 1980 pokazało światu swoją siłę, są jedynie mitami. W rzeczywistości mamy do czynienia z ludźmi przywykłymi do padania na twarz przed władzą, z ludźmi, którym nawet przez myśl nie przechodzi, żeby przywołać ową władzę do porządku i pokazać gdzie jest jej miejsce.

Typowe przekręty sądowe

Gdy sprawa trafi już do sądu, sitwa ma do swojej dyspozycji cały arsenał środków żeby wynik procesu był zgodny z założeniami. Poprzez Afery Prawa i z własnego doświadczenia, wiem że wyroki w polskich sądach są często z góry określone a proces jest fikcją. Tak było np. z moim procesem w Pruszkowie, gdzie sędzia Kryń-Kosieradzka najpierw próbowała numeru na wariata a gdy to się nie udało, manipulowała procesem, nie dopuszczając pewnych świadków a wobec pozostałych uniemożliwiała pełne przesłuchanie. Protokół pozostawiał wiele do życzenia i zawierał błędy mogące wpłynąć na wyrok. Rozprawę nagrywałem i na tej podstawie złożyłem wniosek o sprostowanie. Sędzia odmówiła. Gdy zadawałem dociekliwe a niewygodne dla niej pytania, wskazujące na ustawienie sprawy, straszyła mnie aresztem. Wyrok był oczywiście skazujący a w uzasadnieniu sędzia bezkrytycznie powtórzyła wszystkie, nawet najbardziej absurdalne brednie mojej żony i jej matki. Pominęła przy tym zeznania moich i neutralnych świadków.

Sędzia Kryń-Kosieradzka to przypadek skrajny nadający się do analizy psychiatrycznej. W innych moich procesach sędziowie lepiej potrafili panować nad rozprawami, a właściwie byli lepszymi manipulantami. Ich metody były jednak jedynie mniej prymitywne. Było to na przykład gubienie dokumentów dla uniknięcia przesłuchania niewygodnych świadków czy prymitywne fałszowanie protokołu i uniemożliwianie mi kontaktu z dziećmi. Sędziowie ostentacyjnie tolerowali fałszywe zeznania i przez to zachęcali do ich składania. Mimo trochę większego wyrafinowania efekty były podobne, czyli wyrok wbrew oczywistym faktom. Wiele z tych nadużyć opisałem z detalami w artykułach „Profesjonalizm polskich sędziów” i „Logika nietykalnych – typowe przekręty sądowe”

Sędzia Adam Skowron z Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach, wprost odmawia załączania do akt moich wniosków i innej korespondencji w sprawie kontaktów z dziećmi. Posługuje się przy tym prymitywnymi pretekstami jak niedostarczenie przeze mnie tytułu wykonawczego do postanowienia sądu wyższej instancji, który to tytuł miał sam wydać zgodnie z decyzją owego sądu.

Ciekawe, że moje sprawy, zarówno rozwodowa w Warszawie jak i sprawa karna w Pruszkowie były nadzorowane przez dział wizytacji wyższej instancji wskutek mich wielokrotnych skarg. Nie dopatrzono się jednak uchybień. Ostentacyjne kłamstwa żony i jej świadków były brane przed sądami za dobrą monetę a nad moimi wielokrotnymi i bezowocnymi, próbami spotkania się z dziećmi, przechodzono do porządku dziennego, w dodatku świadomie mi owe spotkania uniemożliwiając. Historie te opisałem a artykułach „Granat w ręku wariata” i „Izolować niepoczytalnych sędziów”.  Myślę, że określenia te dobrze oddają sytuację w polskim wymiarze sprawiedliwości.

Kodeks postępowania karnego mówi, że sędzia powinien dążyć do tego, aby proces został rozstrzygnięty na pierwszej rozprawie. Jest to rozsądne nie tylko ze względu na ekonomikę ale także ze względu na sprawiedliwe rozstrzygnięcie. W czasie jednej rozprawy łatwiej jest kontrolować świadków i nie dopuszczać do uzgadniania zeznań. Tymczasem w Polsce procesy ciągną się miesiącami lub nawet latami. W przypadku przeciągającego się procesu, w jego trakcie powoływani są dodatkowi świadkowie oferujący zeznania mające przeważyć proces na jedną czy drugą stronę. Zeznania te są zazwyczaj uzgadniane z zainteresowaną stroną a ich rzetelność wątpliwa. Taka sytuacja miała miejsce przypadku mojego procesu w sądzie w Tarnowskich Górach, gdzie przy prymitywnie sfabrykowanych przez prokuraturę oskarżeniach (Przekręt w imieniu Rzeczpospolitej) zostałem oskarżony o pobicie teściowej, gdy uniemożliwiała mi zabranie dzieci do domu.  Zeznania świadków w pierwszej rozprawie nie potwierdzały oskarżenia. Co prawda zeznawali przeciwko mnie, ale nie znając zarzutów, mówili o mojej próbie porwania dzieci. Gdy się okazało, że nie można był z tego zrobić zarzutu, gdyż miałem i mam pełnię władzy rodzicielskiej, a teściowie żadnych praw do moich dzieci nie mieli, na kolejną rozprawę znaleziono świadka Małgorzatę Sławik, która zeznała że biłem teściową i jej sąsiadkę po głowie. Owa sąsiadka jednak w ogóle nie potwierdziła faktu pobicia jej przeze mnie a teściowa twierdziła że tłukłem ją plecami o samochód lub uderzyłem z tyłu w bark. Obdukcja wskazywała jednak na sińce na piersiach oraz obrzęk stawów w kostkach, skutek przechodzenie przez spiczasty płot i spadania lub zeskakiwania z niego. Dla sędzi Teresy Żyłki jednak nie był to problem. Wydała wyrok skazujący. Ciekawe jednak, że ów dodatkowy, fałszywy świadek, został powołany dzień po tym jak oskarżycielki spotkały się z ich adwokatem Jackiem Brydakiem.

Niejednokrotnie spotykam ludzi, którzy podniecają się stwierdzeniem, że sąd drugiej instancji wyrzucił z hukiem wyrok sądu instancji niższej, potwierdzając ich oczywiste zarzuty. Sprawa wraca wtedy do ponownego rozpatrzenia w sądzie gdzie popełniono „błędy”. Sędziowie geniuszami intelektu nie są, ale nie są też zupełnymi idiotami. Odnoszę wrażenie, że znaczne część tych tak zwanych błędnych wyroków jest wydawana specjalnie w celu nękania ofiary i zmuszania do apelacji. Zamiast jednej rozprawy głównej, sprawa może ciągnąć się przez kilka lat a wszystko spowodowane przez jakiś głupi incydent i związane z tym fałszywe oskarżenia. Jednocześnie, wraz z wielością procesów sądowych, ofiara owych przekrętów nie jest w stanie normalnie funkcjonować, pracować i wywiązywać się z obowiązków wobec rodziny. Dodatkowo ma jeszcze miejsce egzekucja komornicza wskutek wyssanych z palca astronomicznych alimentów czy odszkodowania.

Adwokaci ustawiający sprawy

Nie jest tajemnicą, że jest sieć adwokatów, którzy „załatwiają” sprawy. W mniejszych miastach mówi się o odpowiednio wysokich stawkach dla wpływowych adwokatów, przy pomocy których sprawy posuwają się bez większych komplikacji. Bez nich zaczynają bezsensowne oskarżenia, przedłużanie spraw itd., a delikwent, nawet całkowicie niewinny, ląduje z wyrokiem, dobrze jeśli w zawieszeniu, kosztami procesu i sfabrykowanego odszkodowania.

W moim przypadku procesy karne były wymyślone na potrzeby sprawy rozwodowej i „wydojenia” mnie przez żonę i mafię prawniczą. Temu miała służyć fałszywa obdukcja przygotowana przez usłużnego lekarza Lecha Suchcickiego, fałszywe oskarżenia o znęcanie się nad rodziną, poprzez próbę spotkania się z dziećmi w szkole bez „zezwolenia sądu”, czy oskarżenie o pobicie teściowej. Jednocześnie żona miała również dojście do biegłych psychologów wydających opinie pod dyktando, jak Ewa Maroczkaniec czy Bohdan Bielski. Trudno sobie wyobrazić, że by taki dostęp znalazła działając na własną rękę. Oczywiście adwokat żony Jacek Brydak, jest świetnie zorientowanym we wszystkich szczegółach lewych oskarżeń. Charakterystyczne przy tym jest to, że w roli adwokata na sali sądowej jest beznadziejny. Przychodzi nieprzygotowany, zadaje pytania nie na temat, lub takie, które nic nie wnoszą do sprawy i nie rozwija ich podczas przesłuchania. Mierność Jacka Brydaka potwierdza też Rzecznik Praw Obywatelskich, Janusz Kochanowski, który ma z nim swoje porachunki. W aktach mojej sprawy brak jest wpisów świadczących o tym żeby mecenas Brydak je przeglądał. Dlatego na rozprawie w maju tego roku był wyraźnie zaskoczony, gdy okazałem wynik badania wariograficznego świadczącego na moją korzyść, mimo że ponad miesiąc wcześniej złożyłem go już do akt sprawy. Najwidoczniej adwokat  Jacek Brydak do rozpraw przygotowywać się nie musi, wystarczy, że wie z kim i jak je ustawiać. Jest rzecznikiem dyscyplinarnym Izby Adwokackiej w Warszawie, co dodatkowo świadczy o jego wpływach.

Zorganizowana mafia

Teza jaką chcę postawić odnośnie motywów działania owych ludzi, to  zorganizowana sitwa o motywach finansowych i ideologicznych. Motywy finansowe polegają na mnożeniu ilości procesów dla uzasadnienia swojego istnienia. Jest to bowiem olbrzymi biznes z wynagrodzeniami dla sędziów, lewymi zleceniami dla biegłych i honorariami dla adwokatów. Często, jak w wypadku komorników, jest to bezpośredni udział w rabunku. W moim przypadku komornikiem mającym bezpośrednią korzyść z rozboju jest Bożenna Gralińska, komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia. Nie mam dowodów, że ktokolwiek inny ma udział w łupach z rozboju, jednak skwapliwość z jaką sędzia Kącka, bez żadnych pytań, zaocznie zasądziła alimenty w wysokości kilkukrotnego średniego wynagrodzenia daje do myślenia. Daje również do myślenia uporczywe odmawianie uchylenia bandyckiego postanowienia przez kolejnych sędziów, (Gromek i Tyliński) prowadzących sprawę.

Motyw ideologiczny to świadome rozbijanie rodzin, dla podporządkowania sobie społeczeństwa. Wiadomo bowiem, że dzieci wychowane jedynie przez matki, w rozbitych rodzinach, przenoszą te wszystkie złe wzory zachowań na swoje życie i następne pokolenia. Celom sitwy służą fałszywe oskarżenia i manipulacje sądowe dla uniemożliwienia ojcom kontaktu z dziećmi. Metody te opisałem w artykułach jak „Sztuka rozbijania rodzin”, Prorodzinna polityka RP” czy „Dobro dzieci w polskim sądzie”. Warto również przeczytać uwagi zawarte w artykule „Rola sądów rodzinnych w Zjednoczonej Europie…”

W skrócie, manipulacje sądów polegają między innymi świadomym wydawaniu postanowień o kontaktach ojca z dziećmi, tak aby nie można ich było realizować i jednocześnie zachęcaniu matki do odmowy podporządkowania się owym postanowieniom. Rozpatrzenia wniosków ojca o kontakty są odwlekane w nieskończoność a gdy ten próbuje spotkać się z dziećmi na własną rękę, oskarża się go o znęcanie się nad rodziną poprzez zakłócanie spokoju lub wprost fabrykuje się oskarżenia np. o groźby karalne czy pobicie, jeśli ojciec broni się przed atakiem matki czy jej rodziny. Owe jednostronne oskarżenia są skwapliwie podchwytywane przez prokuraturę a często mają taki charakter (np. gróźb karalnych), że matka sama by na to nie wpadła i widać w tym inspirację prokuratury i prawników. W przypadku Marcina Frymusa, który zabrał dziecko do rodzinnego domu w Belgii, ewidentnie fałszywe oskarżenia porwania dziecka, były sformułowane jedynie po to, żeby go aresztować i zabrać mu syna.  Po aresztowaniu najbardziej bezsensowna część oskarżeń została wycofana, ale syna już stracił. Jednocześnie, mimo zwolnienia z aresztu, „władze” nie wystąpiły z żadną inicjatywą dla umożliwienia kontaktu z dzieckiem a rozpatrzenie jego wniosku było odwlekane. Jest to w olbrzymim kontraście z sytuacją matki, która natychmiast miała w Belgii zapewniony kontakt z dzieckiem a tamtejsze władze zorganizowały mediację zwaśnionych stron.

Zastanawiająca jest skwapliwość z jaką „niezawisłe” polskie sądy wspierają absurdalne oskarżenia. W moim wypadku sąd podtrzymał oskarżenie mnie o pobicie teściowej, która nie pozwalała mi zabrać dzieci do domu. Miałem ją bić po klatce piersiowej, podczas gdy miała ona potłuczone nogi w kostkach, skutek zeskakiwania z wysokiego płotu w pogoni za mną. Dla wykazania swojej niewinności musiałem posłużyć się wariografem, tak jakby Sędzia Żyłka z sądu w Tarnowskich Górach, nie była w stanie odróżnić prymitywnego kłamstwa od prawdy. Zanim sprawa trafiła do sądu, zostałem poddany wielokrotnym badaniom psychiatrycznym, żeby sprawdzić czy w czasie rzekomego „pobicia” byłem poczytalny. Frymus z kolei został oskarżony o narażenie zdrowia i życia swojego małego syna, mimo że badanie belgijskich lekarzy zaprzeczyło jakimkolwiek obrażeniom dziecka, a on sam okazał się przykładnym ojcem w czasie gdy miał syna od opieką. Trudno sądzić aby wszystko to było dziełem przypadku.

Sądy polskie są bardzo ociężałe i niechętne jeśli chodzi o egzekwowanie praw ojców, choć bardzo szybkie w kwestiach alimentów. W moim przypadku alimenty w wysokości 7 tys. zł + 1124zł dla komornika zostały przyznane w ciągu tygodnia od złożenia wniosku, podczas gdy kwestia moich kontaktów z dziećmi czekała trzy miesiące na rozpatrzenie, po czym postanowienie o kontaktach zostało natychmiast uchylone i sądy stosowały manipulacje tak aby do tych kontaktów nigdy nie doszło. Cel wysokich alimentów był oczywisty: Wiadomo było, że nie pracuję i nie będę mógł płacić takich sum. Chodziło o szybkie zadłużenie mnie i egzekucję komorniczą z majątku. Komornik oficjalnie dostałby z tego 15%. Ciekawa była przy tym wyjątkowa niechlujność urzędnicza świadcząca o nieumiejętności robienia przekrętów. Tytuł wykonawczy do postanowienia o alimentach został wydany prawie rok przed samym postanowieniem. W postanowieniu, którym posługiwał się komornik, była mowa o rozprawie, na której miało on być wydane. Tymczasem rozprawa taka nigdy się nie odbyła. Sąd dla Warszawy-Śródmieścia jednak do tej pory odrzuca moje zażalenia na komornika ze skwapliwością, która daje do myślenia.

Wielość oskarżeń w stosunku do ojców, często idiotycznych, ochoczość z jaką prokuratura natychmiast przedstawia zarzuty, świadczy o tym, że mamy do czynienia z dobrze skoordynowaną działalnością, obejmującą cały wymiar sprawiedliwości. Tezę tę wspiera fakt, że skargi do Ministra Sprawiedliwości czy Krajowej Rady Sądownictwa załatwiane są odmownie. Milczy Rzecznik Praw Obywatelskich.

Bardzo prawdopodobnym jest też istnienie zorganizowanej mafii w szerszym aparacie władzy, w celu rozbijania rodzin dla dezintegracji społeczeństwa. Jest to zjawisko wykraczające poza wymiar sprawiedliwości. Potwierdza te przypuszczenia brak jakiejkolwiek reakcji na moje pisma od członków Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka a przede wszystkim ze strony  prominentnych posłów jak Ryszard Kalisz czy senatorów jak Zbigniew Romaszewski. A właściwie taka reakcja była ze strony sekretariatu senatora Romaszewskiego, bardzo niechętna i agresywna.

O nieprzypadkowości działań sitwy świadczy też ich wielość, zbieżność w czasie i podobieństwo metod. Żeby podać kolejny przykład: dla zastraszenia i poniżenia mnie byłem poddawany trzykrotnym badaniom psychiatrycznym przez sąd w Pruszkowie (sędzia Kryń-Kosieradzka), prokuraturę dla Warszawy-Woli i prokuraturę w Tarnowskich Górach (asesor Stolpa). Dodatkowo, żeby pokazać kto tu rządzi, asesor z prokuratury dla Warszawy-Woli, Izabela Dołgań-Szymańska kazała mnie zamknąć na 48 godzin za próbę spotkania się dziećmi. Później prokuratura ta wycofała oskarżenie jako nieuzasadnione.  „Niezawiśli i niezależni” sędziowie podczas procesów ostentacyjnie, z własnej inicjatywy informowali się o moich sprawach w innych sądach.  Między sądami w Warszawie i Pruszkowie, przekazywane był nawet kompletne akta. Jest oczywiste zatem, że działania te mają charakter zorganizowanej przestępczości.

Charakterystyczne było też zachowanie się wymiaru, kiedy złożyłem udokumentowane zawiadomienie o fałszywych oskarżeniach i zeznaniach przeciwko mnie. Najpierw zajęcia stanowiska co do fałszywych zeznań odmówił Sąd Okręgowy w Warszawie, bo tak należy traktować dotychczasowe, ponad roczne zwlekanie w tym względzie. Prokuratura dla Warszawy-Woli natomiast odmówiła najpierw wszczęcia dochodzenia a później przyjęcia zażalenia na jej postanowienie, argumentując, że nie jestem osobą uprawnioną, mimo że oskarżenia były skierowane przeciwko mnie. Posłużono się przy tym postanowieniem Sądu Najwyższego mówiącym, że dobrem prawnym, które może być naruszone przez fałsz zeznań, jest szeroko rozumiane dobro wymiaru sprawiedliwości i mające zapaść orzeczenie a nie dobro uczestnika postępowania. W związku z tym, prokuratura „uznała”, że moje dobro nie zostało naruszone i nie mam prawa do zażalenia. Pomijając wątpliwą precyzję orzeczenia Sądu Najwyższego, jego interpretacja przez prokuraturę to bezczelny przekręt, który powinien być pokazywany studentom prawa.

Co ciekawe, ową genialną argumentację podtrzymała asesor Anna Kudryńska występująca jako „niezawisły sąd” dla Warszawy-Woli. Dokładnie tego samego uzasadnienia użyła prokuratura w Tarnowskich Górach a za nią asesor Katarzyna Grabałowska z tamtejszego sądu. Szczegóły tej radosnej twórczości przedstawiłem w artykule „Polska prokuratura i sądy. Specjaliści od prowokacji, fałszywych oskarżeń i rozbijania rodzin”. Koordynację przekrętów widać zatem na poziomie szczegółów. Chciałoby się poprosić Prezydenta Kaczyńskiego o przeanalizowanie kandydatur owych asesor na urząd sędziego. Ich uprawnienia w sądzie wygasają w maju 2009r. i zapewne te panie będą się ubiegać o nominację sędziowską.

Jak działa system odwoławczy „niezawisłych” sądów widoczne było przy rozpatrywaniu moich zażaleń na zachowanie się sędzi Kryń-Kosieradzkiej w Pruszkowie. Zaskarżałem jej postanowienie o zamknięciu mnie w szpitalu psychiatrycznym i odmowę wyłączenia jej ze sprawy. Zażalenia te były oddalane bez analizy moich argumentów. Jak się później okazało, to ja miałem rację. Byłem zdrowy a sędzia Kryń-kosieradzka została wyłączona z mocy prawa, po tym jak jej wyrok został uchylony i sprawa przesłana do ponownego rozpatrzenia. Do tego trzeba było jednak badania wariograficznego i artykułów w Aferach Prawa. Przykład ten świadczy, że sędziowie działają według ustalonych reguł, a jedną z nich jest, że zażaleń nie uwzględnia się, chyba, że petent ma dużą siłę przebicia,  np. kasę na wpływowego adwokata, lub możliwość nagłośnienia nadużycia. Same argumenty nie wystarczają. Zasadą jest też to, że nie można przesłuchiwać nietykalnych. Moja próba przesłuchania sędzi Kryń-Kosieradzkiej w sprawie zlecenia przez nią napadu na mnie w sądzie, skończyła się dla mnie kolejnym badaniem psychiatrycznym.

Że jest to hierarchiczna sitwa, świadczy właśnie owa historia z odmową śledztw w sprawie fałszywych zeznań i oskarżeń. Pamiętajmy, że oskarżenia były publiczne, to znaczy firmowane przez prokuraturę. Natomiast wszystkie odmowy śledztwa były podpisywane przez asesorów prokuratury lub sądów. Trudno sobie wyobrazić, że asesor będący na samym dole hierarchii decydował o śledztwie w sprawie oszustwa, w które byli zamieszani jego koledzy. O przeprowadzeniu śledztwa, lub jego odmowie musieli zdecydować przełożeni. Również skala nadużyć i podobieństwo metod w rożnych miejscach kraju, świadczy o odgórnym sterowaniu. Niejednokrotne, nie tylko w moich sprawach, przestępstwa były tak oczywiste, że niezorientowany asesor ochoczo brał się do dzieła egzekwowania prawa. Zawiadamiający o przestępstwie by przesłuchiwany, zbierano dokumenty. Po pewnym czasie jednak zwykle przychodziła odpowiedź odmowy śledztwa. Tak bywa gdy w sprawę zamieszani są członkowie sitwy lub naruszone są przestępcze zasady. Wyraźnie przełożeni czuwają nad „prawidłowym” zachowaniem się podległych im funkcjonariuszy.

Epidemia dewiacji psychicznych

O problemach z psychiką urzędników wymiaru sprawiedliwości, w tym o skłonności do psychopatii, ociężałości umysłowej i niebezpiecznych dewiacjach pisałem kilkakrotnie w Aferach Prawa. Wiele wskazuje, że problemy psychiczne przybrały postać epidemii i rozprzestrzeniły się na resztę warstwy urzędniczej.

Przez ostatnie ponad trzy lata córki były ukrywane przede mną, przy bardzo aktywnej pomocy ze strony urzędów pomocy społecznej i władz oświatowych. Szybko zorientowałem się gdzie mieszkają. Była to kawalerka na warszawskiej Woli, do której żona zabrała córki od teściów, żeby mieć je przy sobie i uniemożliwić mi zabranie ich do domu. Pod presją wydziału oświaty zostały posłane do szkoły do zerówki. Jednak odmawiano mi wskazania, która to jest szkoła. Znalazłem ją sam. Była to szkoła przy ul. Żytniej w Warszawie. Że jest to ta szkoła zrozumiałem po zachowaniu się dyrektor, która zawahała się z odpowiedzią. Dzieci jednak tego dnia w szkole nie było. Gdy tylko pojawiły się, natychmiast tam pojechałem. Do spotkania nie doszło. Byłem zwodzony. Wezwano policję, która zaczęła mnie straszyć i legitymować. Wszystko było po to, aby dzieci wyprowadzić ze szkoły tylnymi drzwiami. Po wszystkim, jeden z policjantów, bardzo zadowolony z siebie poinformował mnie, że dzieci już w szkole nie ma. Później zostałem oskarżony przez prokuraturę dla Warszawy-Woli o znęcanie się nad rodziną, w postaci próby spotkania się z dziećmi bez zezwolenia sądu. Miałem wówczas i nadal mam pełnię władzy rodzicielskiej i nawet schizofreniczny sąd, kontaktu mi wówczas nie zabronił.

W ten sam sposób zachowywała się szkoła w Tarnowskich Górach, gdzie również odmawiano mi kontaktu z dziećmi. Przez półtora roku, dzieci przestały być posyłane do szkoły aby tylko uniemożliwić mi kontakt z nimi. Działo się to za pełną wiedzą sądu. Również opieka społeczna odmówiła mi jakiejkolwiek informacji na temat dzieci. Tłumaczono się przy tym ochroną danych osobowych, w sytuacji gdy miałem pełnię władzy rodzicielskiej i zgodnie z prawem, byłem przedstawicielem ustawowym córek! Później, pod moją presją dzieci zostały w końcu posłane do szkoły w Tarnowskich Górach (Szkoła Podstawia nr. 9), gdzie jednak nadal kontynuowano ich izolację ode mnie. Odmówiono nawet przekazywania córkom moich prezentów i listów ze zdjęciami domu. Odmówiono mi również rozmowy telefonicznej z nimi. Niewątpliwie mamy do czynienia z epidemią obłędu.

Od czasu do czasu media donoszą o przypadkach pedofilii i homoseksualizmu wśród osób powołanych do pracy wśród młodych ludzi i szerzej wśród społeczeństwa. Może warto by zwrócić uwagę co to są  osoby, czy nie jest tak, że są zawody i funkcje, które przyciągają dewiantów.

Ciekawy pod tym względem jest zwyczaj u Żydów. Rabinem może być jedynie człowiek zdrowy, żonaty i posiadający rodzinę. Jest to oczywiste, że żeby być przewodnikiem innych, należy być samemu przykładem moralności i zdrowia psychicznego. Tymczasem wśród sędziów sądów rodzinnych często bywają osoby rozwiedzione i bezdzietne, a domy dziecka bywają prowadzone przez zakonnice, które z zasady natura wykluczyła z zakładania rodziny. Dlatego należałoby być bardzo ostrożnym z powierzaniem im dzieci.

Do stanowisk w wymiarze sprawiedliwości ciążą ludzie mający skłonność wyżywania się, manię wyższości a jednocześnie często niski poziom intelektualny. Wielu czytelników, którzy mieli do czynienia z prokuratorami, zrozumie co mam na myśli. I tego  typu ludzie decydują o naszych losach.  Obserwując instytucje jak sądy czy urzędy opieki społecznej, jestem przekonany, że z wielkim pożytkiem dla społeczeństwa byłoby zlikwidowanie większości stanowisk w tych instytucjach.

Wśród urzędników wymiaru sprawiedliwości, a szczególnie w sądach rodzinnych i prokuraturach, widać wyraźnie skłonności sadystyczne. Wyraźnie widać to w zachowaniu się sędziów sądu Okręgowego w Warszawie. Najpierw sędzia Kącka uniemożliwiała mi jakikolwiek kontakt z dziećmi pod pozorem konieczności badań, (do których nie dochodziło), a potem gdy próbowałem egzekwować prawo na własną rękę oskarżano mnie o znęcanie się na rodziną i wytykano uleganie prowokacji. Poza Dorotą Kącka, skłonności takie wykazują sędziowie inni sędziowie tego sądu jak np. Paszkowski i Tyliński. Udokumentowałem to we wspomnianym już wcześniej artykule „Sztuka rozbijania rodzin”. Z rozmów z ojcami w podobnej sytuacji zauważyłem, że są to typowe zachowania. Potwierdzają to, chociaż niechętnie, kuratorzy, osoby jak najbardziej miarodajne.

Adwokaci panicznie boją się reprezentować ojców w sądach a jeśli już się tego podejmą, to działają na ich i dzieci szkodę. Adwokat, którego miałem na początku, działał wbrew moim instrukcjom, uniemożliwiał składanie wniosków dowodowych i odmawiał podpisywania zażaleń, gdy zdecydowanie nalegałem na powrót córek do domu. Inni jednak w ogóle nie podejmowali się prowadzenia sprawy. Tłumaczyli to między innymi trudnościami z wygrywaniem sprawy wobec feminizacji sądów. Jest to oczywista wymówka. Sędziowie mężczyźni zachowują się bowiem tak samo lub gorzej. Wszyscy oni wymyślają przy tym nie istniejące przepisy prawa dla usprawiedliwienia swoich zachowań. Jest to system zbiorowej schizofrenii, bo przecież niejednokrotnie ci ludzie sami mają swoje rodziny i dzieci. Jednak jako urzędnicy zmieniają się w oszustów i manipulantów. Adwokaci zaś, tak naprawdę, dobrze wiedzą, że są to sprawy mafijne i nie chcą się narażać sitwie. Mogliby wtedy stracić „urzędówki” i pozostać bez szans w sądach a tym samym bez klientów.

Aparat przemocy na usługach sitwy

Dewianci przy władzy stanowią bezpośrednie zagrożenie. Jednostronne oskarżenia pod adresem ojców wysuwane są pod byle pozorem a prokuratura, bez najmniejszej próby ich weryfikacji, uruchamia aparat przemocy przestępczego państwa, włącznie z aresztem i szpitalami psychiatrycznymi. Tak było ze mną, Marcinem Frymusem czy Robertem G którego poznałem. Historię tego ostatniego znam z jego relacji. Oskarżenia bywają tak absurdalne, że kilkunastoletnie dziecko zauważyłoby kłamstwo, prokuratura bierze je jednak za dobrą monetę. W moim przypadku odmawiano weryfikacji oskarżeń przez konfrontację ze świadkami czy nawet za pomocą wariografu. Gdy w sądzie z trudem udało mi się przesłuchać świadków oskarżenia i udowodnić fałsz ich zeznań prokuratura w sposób skoordynowany, przy wziętych z powietrza argumentach, odmawiała śledztwa w tej sprawie. Jest zatem oczywiste, że jest to świadome fabrykowanie oskarżeń z zachętą wymiaru sprawiedliwości i z jego aktywnym zaangażowaniem. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że w prokuraturze i sądach stanowiska obsadzone są przez ludzi młodych, zarozumiałych, przepojonych poczuciem władzy. Ludzie ci natomiast pozbawieni są jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności i produkują wyroki, wezwania i nakazy aresztowania bez głębszego zastanowienia się a być może na zlecenie. W ich rozumieniu przestępstwem jest jedynie to, co narusza interes państwa rozumianego jako własność sitwy lub to, co sprzeciwia się realizacji ich celów. Celem jest władza a środkiem rozbijanie rodzin. Ojciec dążący do wychowania swoich dzieci na przyzwoitych ludzi, jest w związku z tym przestępcą. Nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady ani sarkazmu. Jest to logiczny wniosek wyciągnięty z zachowania się wymiaru sprawiedliwości.

Wobec bezczelności sitwy strach jest złym doradcą, jednak należy pamiętać, że są to ludzie niebezpieczni o wszelkich cechach psychopatii. Na ich życzenie mogą zostać  spuszczone z łańcucha policyjne psy, z pałkami, kajdankami i całą resztą arsenału.

Krajowa Rada Sądownictwa – system nomenklatury

Instytucją, która dba o „właściwą” obsadę sądów” jest Krajowa Rada Sądownictwa, twór powstały na agenturalnym spotkaniu okrągłego stołu. Zgodnie z ówczesnymi ustaleniami, każdy sędzia musi mieć jej błogosławieństwo i w rzeczywistości jest to kontynuacja nomenklatury komunistycznej, zapewniającej obsadę istotnych stanowisk swoimi ludźmi. Prezydent, formalnie mianujący sędziów, miał w tym być jedynie maszynką do zatwierdzania wcześniejszych ustaleń. Dlatego taką burzę wzbudziła odmowa prezydenta Kaczyńskiego zatwierdzenia wniosków KRS w stosunku do 9 sędziów. Prym w proteście wiodła oczywiście KRS i stowarzyszenie sędziów Justitia. Wsparli je również Rzecznik Praw Obywatelskich i Fundacja Helsińska. Charakterystyczne jest, że instytucje te niezmiernie rzadko, o ile w ogóle, wypowiadają się przeciwko nadużyciom i jawnemu rozbojowi sądów. Przy niesamowitej korupcji wymiaru sprawiedliwości, daje to wiele do myślenia co do ich rzeczywistych intencji.

Jednym z formalnych zadań Krajowej Rady Sądownictwa jest dbałość o etyczne zachowanie się sędziów. Trudno nazwać etycznym zaoczne wydawanie arbitralnego postanowienia o alimentach, mającego na celu ruinę finansową ofiary ataku, czy uniemożliwianie kontaktu z dziećmi przez kilka lat. W dodatku przewodniczący wydziału w sądzie Jerzy Paszkowski, dopuszczał się oszustw dla uniemożliwienia przyjęcie zażalenia na postanowienie o owych astronomicznych alimentach. Odpowiedź KRS na moje pismo o zbadanie sprawy przez rzecznika dyscyplinarnego, była negatywna. Pojedyncze dochodzenia dyscyplinarne w stosunku do sędziów to w rzeczywistości listek figowy mający sprawić wrażenie poprawności działania Rady. Z moich obserwacji, olbrzymia większość sędziów ma mgliste pojęcie o rzetelnym prowadzeniu procesu i jest dyspozycyjna. Nie jest to przy tym dyspozycyjność wobec demokratycznie wybranego rządu. Naczelną zasadą jest lojalność w stosunku do niepisanych reguł rządzących zachowaniem się sitwy. Ciekawe, też że pojęcie rzetelnego procesu w ogóle nie istnieje w ustawodawstwie polskim. W kodeksie karnym jest jedynie mowa o przestępstwach przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Konstytucja co prawda stanowi o prawie do sprawiedliwego i jawnego sądu, lecz zapis ten jest kompletnie ignorowany. Olbrzymia ilość, jeśli nie większość postanowień sądowych jest wydawana w trybie niejawnym bez udziału stron, a jak wygląda sprawiedliwość wszyscy wiemy.

Nie są mi znane przypadki jakichkolwiek sankcji wobec sędziów, których wyroki zostały uchylone w apelacji jako błędne. Postępowanie dyscyplinarne z reguły jest wszczynane dopiero wskutek nagłośnienia sprawy przez media. Jak zaś chętne są media do zajmowania się nadużyciami wymiaru sprawiedliwości, pisałem wcześniej w tym artykule.

Współpraca sitwy z biegłymi

Częstym narzędziem sitwy do robienia przekrętów są biegli. Prawo szajka skonstruowała sobie tak, że prokuratura i sądy mają wyłączność na powoływanie biegłych. Jest to część strategii opanowywania władzy. Obywatel może jedynie wnioskować o powołanie biegłego przez sędziego, a ten niekoniecznie musi się na to zgodzić. Dodatkowo, lista biegłych sądowych nie jest ustalana przez niezależną instytucję lecz przez prezesa sądu okręgowego. Efekt jest taki, że biegli są dyspozycyjni i wydają opinie zgodnie z oczekiwaniami prokuratora czy sędziego. Dla wielu z nich zlecenia sądowe są poważnym źródłem dochodu. Jeśli sitwa wyda wyrok, bardzo trudno jest się przed nim obronić, bo po prostu nie uda się powołać niezależnego biegłego, który wyda rzetelną opinię. Tak było w każdym z moich przypadków powoływania biegłych przez sąd.  W sumie, dla zniszczenia mnie zaangażowanych zostało przez sądy i prokuraturę 10 biegłych, z których prawie wszyscy wydali fałszywe lub co najmniej tendencyjne opinie. Jednocześnie biegli ci byli chronieni przez prokuraturę a moje zawiadomienia Ministra Sprawiedliwości o oszustwach były ignorowane. Ciekawy przypadek stanowią biegłe z RODK. Są tam na ogół kobiety, które pozostawianie dzieci przy matce traktują jako religijny dogmat, niezależnie od okoliczności. Nie zmienia to faktu, że dopuszczają się ordynarnych manipulacji tak jak Tamara Pocent i Zuzanna Wieczorek-Podbielkowska z RODK  przy ul. Siennej w Warszawie. Nazwiska ich wymieniam teraz, mimo że wcześniej tego nie zrobiłem, w ostatecznej opinii dopuściły się bowiem oszustw. O ich nadużyciach poinformowany sąd, który jednak nie zareagował, a wprost przeciwnie oparł się na ich opinii dla uniemożliwienia mi kontaktu z dziećmi.  Świadczy to tylko o tym, że mamy zorganizowaną sitwę niszczenia rodzin i ustawiania spraw.

Trudno mi zrozumieć motywację tych kobiet. Być może po prostu kłamstwa weszły im w krew i nie potrafią inaczej? Ciekawe, że owe panie, tak samo jak wcześniej wymienieni Bohdan Bielski i Ewa Maroczkaniec, nie są członkami Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Być może trzeba tam spełniać pewne wymagania profesjonalizmu i uczciwości.

Folwark zwierzęcy Orwella

Po tym co opisałem, narzuca się oczywiste porównanie z rozpasanymi świniami z folwarku zwierzęcego Orwella. Na drugim biegunie stoją zastraszone ogłupiałe zwierzęta – upodlone społeczeństwo, trzymane w ryzach przez młode agresywne psy.

Jednocześnie nie mam złudzeń, że artykuł ten wywoła natychmiastową reakcję. Będzie on ignorowany przez duże media, włącznie z tymi, które deklarują się jako odzwierciedlające odczucia społeczne. Zmiany wymagają dużej ilości pracy, a przede wszystkim konieczne jest uświadomienie sobie potrzeby takich zmian. Ludzie z którymi rozmawiałem na ten temat, nie rozumieją o co chodzi i nie wyobrażają sobie, że może być inaczej. System ławy przysięgłych, o którym pisałem w Aferach Prawa, znany jest z filmów amerykańskich jednak bez zrozumienia zasad powoływania ławy i jej funkcjonowania. Jednocześnie poprzez rzetelność sądów anglosaskich zakłada się taki sam charakter polskiego sądownictwa, co jest absolutnym błędem. Nie należy też oczekiwać, że sama zmiana prawa bez wymiany kadr i zmiany całego systemu wymiaru sprawiedliwości przyczyni się do uzdrowienia sytuacji. To tak jakby od notorycznego oszusta oczekiwać, że stanie się uczciwym człowiekiem tylko dlatego, że takie jest prawo.

Bogdan Goczyński

Linki do artykułów wymienionych w tekście

1.     Polski wymiar sprawiedliwości – przestępcza organizacja psychopatów.

2.     Centralne Biuro Antykorupcyjne, kolejne zaplecze przestępczej szajki?

3.     Rzecznik Praw Obywatelskich czy rzecznik sitwy?

4.     Wykrywacz kłamstw potwierdza zorganizowane ustawianie spraw. Kompromitacja polskiego wymiaru sprawiedliwości.

5.     Dzieci w roli zakładników. Metody działania mafii wymiaru sprawiedliwości.

6.     Marcin Frymus. Konsternacja belgijskich urzędników.

7.     Marcin Frymus w łapach psychopatów polskiej bezpieki.

8.     Rola sądów rodzinnych w Zjednoczonej Europie…

9.     Numer na bitą żonę.

10.  Sędzia przyklejona do stołka.

11.  Ojciec bez szans w polskich sądach.

12.  Czy fałszywe zeznania są karalne? Sędziowie Kącka, Gromek i Tyliński. Nachalne ustawianie spraw.

13.  Sztuka rozbijania rodzin. Sąd Okręgowy w Warszawie, sędziowie Paszkowski i Tyliński.

14.  Żadnych złudzeń Panowie, odpowiedź dyrektora gabinetu ministra Ziobry.

15.  Szansa dla Rzecznika Praw Dziecka.

16.  „Prorodzinna” polityka władz RP, czyli jak rozbija się rodziny.

17.  Dobro dzieci w polskim sądzie – czy dobro szajki?

18.  Tragiczny stan polskiego sądownictwa rodzinnego. Wywiad dla Afer Prawa z Jackiem Sztajerem, prezesem Stołecznego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca.

19.  Wywiad z dyrektorem Zespołu Badań i Analiz Biura Rzecznika Praw Dziecka. Z P. Mirosławem Kaczmarkiem rozmawia Bogdan Goczyński.

20.  Korupcja w polskim sądownictwie, Raport Transparency International.

21.  Numer „na wariata” w wykonaniu sądu Rejonowego w Pruszkowie.

22.  Czy Sędzia Kryń-Kosieradzka jest zdrowa? Prośba do Sądu Najwyższego o nadzór psychiatryczny nad rozprawą w Pruszkowie.

23.  „Profesjonalizm” polskich sędziów.

24.  Logika nietykalnych – typowe przekręty sądowe.

25.  Granat w ręku wariata – pismo do Ministra Sprawiedliwości.

26.  Izolować niepoczytalnych sędziów.

27.  Przekręt w imieniu Rzeczpospolitej. Prezes sądu w Tarnowskich Górach SSR Teresa Żyłka idzie w zaparte.

28.  Opinię biegłego (nie tylko psychologa) często można zakupić – skarga na biegłego do Prokuratury Krajowej.

29.  Ja się nie bronię, lecz oskarżam. Jacek Brydak w oczach Rzecznika Praw Obywatelskich, Janusza Kochanowskiego.

30.  Czy minister Ćwiąkalski wspiera korupcję wymiaru?

31.  Asesor Marcin Stolpa z Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach – wniosek o badanie psychiatryczne.

32.  Uderz w stół a nożyce się odezwą. Przestępcze struktury wymiaru sprawiedliwości.

33.  Polska prokuratura i sądy. Specjaliści od prowokacji, fałszywych oskarżeń i rozbijania rodzin.

34.  Zawiadomienie o przestępstwie. Dowody zorganizowanej korupcji wymiaru „sprawiedliwości”.

35.  Kto rządzi Polską. Czy Ryszard Kalisz przewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw człowieka jest jedynie specem od propagandy?

36.  Wicemarszałek Senatu, Zbigniew Romaszewski, legenda Solidarności czy trybik przestępczej machiny RP.

37.  Cała władza w ręce psychopatów.

38.  Krajowa Rada Sądownictwa – kolejny listek figowy do tuszowania rozbojów sądowych.

39.  Nomenklatura komunistyczna.

40.  Odmowa mianowania 9 sędziów przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

41. Lista biegłych, którzy wydali fałszywe lub tendencyjne opinie w mojej (Bogdana Goczyńskiego) sprawie.

42. Czy Prezydentowi można wierzyć? Korespondencja z biurem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

43.  Epidemia obłędu w wymiarze sprawiedliwości. Pismo do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

44. List otwarty do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Premiera Jarosława Kaczyńskiego.

45. Epidemia psychopatii ogarnia pomoc społeczną.

46. Dyskusja z psychopatami z prokuratury.

47. Reakcja nadzoru sądowego na nadużycia niższej instancji.

48. „Ludzka twarz” Rzecznika Praw Obywatelskich.

49. System ławy przysięgłych w Irlandii

50. Odmowa badania wariograficznego przez prokuraturę.

51.  Kto wspiera korupcję wymiaru sprawiedliwości?

52.  RODK – Rodzinny Ośrodek Doradczo Konsultacyjny –  przykład manipulacji biegłych.

One Comment
  1. czytając Pana artykuły aktualnie przechodzę od roku 2009 przez ten sam koszmar ale jako matka 7 letniej córki. jak może Pan mi pomóc, jestem bezsilna na postępowanie sędzi jak i ustawionych przez nią biegłych RODK , którzy wydają fałszywe opinie. \identyczny koszmar !!!!.
    Podaję mojego meila : ilonar@umk.pl.
    Bardzo proszę o pilny kontakt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: