Skip to content

Dlaczego w Polsce potrzebna jest ława przysięgłych?

18 października 2009

O tym że w Polsce wymiar sprawiedliwości stoczył się, piszą otwarcie nawet znani publicyści przyzwyczajeni do przestrzegania zasady politycznej poprawności. Opinię na ten temat wyraził między innymi Bronisław Wildstein w związku z historią małej Róży z Błot Wielkich, gdzie mafia urzędnicza uprowadziła nowonarodzone dziecko prosto ze szpitala. Wiadomo, że takie dzieci porywa się do adopcji a procedura sądowa i rodziny zastępcze są jedynie przykrywką dla legalizacji owego przestępczego procederu. Adopcja to mafijny biznes, z którego żyją nie tylko rodziny zastępcze. Korzyści czerpią też centra adopcyjne pośredniczące w handlu dziećmi. Charakterystyczne jest, że tak zwana opieka społeczna i sądy zadziałały tutaj z własnej inicjatywy i wbrew opinii lokalnej społeczności. Dotychczas sądy były od rozstrzygania sytuacji konfliktowych lub wydawania wyroków w sytuacjach naruszenia prawa. Historia ta pokazała, że mafia sądowa zaczyna przejmować władzę administracyjną, uzurpując sobie prawo ingerowania w życie prywatne obywateli, w tym w wychowywanie dzieci.

W Aferach Prawa przytaczaliśmy wiele innych przypadków przestępczej działalności urzędników wymiaru sprawiedliwości, łącznie z fabrykowaniem oskarżeń w celu zniszczenia finansowego ludzi czy firm.

Nawet według badań przeprowadzonych przez ministerstwo „sprawiedliwości” ,poziom zaufania społecznego do sędziów i prokuratorów jest bardzo niski. 44% respondentów ocenia go negatywnie, podczas gdy jedynie 37% pozytywnie. Zaledwie 9% ma pełne zaufania do „organów”. Prawdopodobnie wyniki badań niezależnych instytucji byłyby znacznie gorsze.

W stosunku do polskich sądów pasowałoby określenie sądy kapturowe, gdyż olbrzymia ilość decyzji sądowych jest podejmowana niejawnie bez udziału stron. Wyroki tych tak zwanych sądów, niejednokrotnie nie mają oparcia w faktach a wydawane są na zamówienie. Nadużywana jest psychiatria w stylu sowieckim a może nawet bardziej. Jak pokazałem w artykule „Numer na wariata w wykonaniu sądu w Pruszkowie”, zanim oskarżonemu udowodni się winę i czy zarzucany czyn rzeczywiście miał miejsce, jest on zamykany w szpitalu psychiatrycznym „dla sprawdzenia czy podczas popełnienia przestępstwa” był poczytalny. Jak zauważyłem podczas mojej wielokrotnej bytności w sądach, sędziowie wbrew pozorom, całkowitym idiotami nie są i dobrze wiedzą co robią. W moim przypadku wraz z umieszeniem mnie w wariatkowie wszczęto egzekucję komorniczą. Chodziło o to, żebym nie mógł się bronić. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z perfidii systemu i myśli, że jeśli są niewinni, to w sądzie to się okaże. Są naiwni.

Inny przykład swoistego rozumienia domniemania niewinności przez osobników w togach opisałem w artykule „Świry w togach” gdzie badanie wariograficzne wypadło na korzyść oskarżonego, podczas gdy akt oskarżenia był co najmniej podejrzany a świadkowie oskarżenia (innych nie było) odmówili poddania się badaniu wariograficznemu. Sędziowie nie byli tym zainteresowani i wydali wyrok skazujący, chociaż zgodnie z zasadą domniemania niewinności to powinni udowodnić, że badanie wariograficzne było niewiarygodne. Tego nie uczynili, poprzestając na stwierdzeniu, że sąd nie miał obowiązku brać badania pod uwagę. W polskich sądach obowiązuje swoiście rozumiana zasada niezawisłości i swobodnej oceny dowodów, zgodnie z którą sędzia może orzec że 2+2=22.

W mediach mówi się o korporacji prawniczej, która utrudnia wejście do zawodu. Według mnie jest to mylne określenie. Bardziej adekwatne jest określenie –   mafia oparta na więziach rodzinnych. Jest to struktura o częstych, bezpośrednich  powiązaniach ze światem przestępczym, przy czym trudno jednoznacznie stwierdzić, kto służy komu i które działania można zaliczyć do zorganizowanej przestępczości. Wydaje się, że kryterium odróżniającym brutalnych mafiosów od prokuratorów czy sędziów są jedynie metody.  Jak pokazała sprawa „samobójstw” więziennych świadków w sprawie Olewnika, grupy te ze sobą współpracują i uzupełniają się.

Sytuacja gdzie pewna grupa społeczna posiada immunitet, jest bardzo niezdrowa i stwarza ryzyko infiltracji tej grupy przez zorganizowaną przestępczość. W Polsce takie zjawisko ma już miejsce. Jak zaznaczyłem wcześniej, trudno jednoznacznie powiedzieć czy środowisko sędziowskie zostało infiltrowane przez zorganizowaną przestępczość, czy też immunitet miał być środkiem do celu, jakim jest władza i bezkarność przestępczej sitwy. Na pewno immunitet nie ma służyć oficjalnie deklarowanemu celowi, czyli zapewnieniu niezawisłości sędziowskiej.  W krajach o spuściźnie brytyjskiej z ławą przysięgłych, sędziowie nie mają immunitetu a rzetelność procesów i zaufanie społeczne do sądów są nieporównywalnie wyższe niż w Polsce.

Utrzymaniu władzy przez sitwę prawniczą ma służyć Konstytucja, której podstawy przygotowano w 1989r. przy Okrągłym Stole.  Sędziowie zagwarantowali sobie tam uprzywilejowany status poprzez nieusuwalność i immunitet. Obecnie do władzy dochodzi kolejne pokolenie sitwy. Co więcej, szczegółowe rozwiązania prawne są również z reguły przygotowywane przez sitwę i z myślą o niej samej. Bo przecież projekty ustaw określających zasady działania wymiaru sprawiedliwości są przygotowywane nie podczas publicznych spotkań na ulicy, lecz w ministerstwie sprawiedliwości, przez delegowanych tam sędziów i prokuratorów. W sposób oczywisty dbają oni o interes własnej grupy. Poza tym, każda władza deprawuje, szczególnie jeśli jest dziedziczona i nie związana z odpowiedzialnością. A taka jest w Polsce włada sądownicza.

Jest jeszcze jeden aspekt przeciwko obecnemu systemowi. Większość spraw w polskich sądach rozstrzygana jest jednoosobowo. Ma to miejsce szczególnie w sądach grodzkich, gdzie często orzekają młodzi sędziowie bez stosownego doświadczenia życiowego. Widać to wyraźnie, gdy w obliczu trudności z werdyktem czy narzuconego przez mafijnych bossów matactwa, otaczają się gąszczem przepisów, często bez związku ze zdrowym rozsądkiem. Przykładem takiego zachowania był mój niedawny proces w Pruszkowie, gdzie przy ewidentnie sfabrykowanych oskarżeniach, sędzia Przemysław Dziwański lawirował jaki by wydać wyrok, żeby oszustwa sitwy nie wyszły na jaw, a jednocześnie zachować pozory poprawności. Po tym, jak uniemożliwiał wyjaśnienie kwestii fałszowania dokumentów sądowych i nie reagował na otwarcie fałszywe zeznania, widać było, że dostał polecenie prowadzenia sprawy w taki a nie inny sposób. Doprowadzenie do skazania mnie, bez względu na okoliczności, wyraźnie postawił sobie za punkt honoru. Są to swoiście pojęte honor i niezawisłość polskiego sędziego.

W polskich sądach bywają ławnicy, na przykład w sądach rodzinnych, ale jest to fikcja nie mająca nic wspólnego pojęciem sędziów przysięgłych w krajach anglosaskich. Polscy ławnicy bowiem są de facto zawodowymi sędziami, gdyż biorą za to pieniądze. Do konkretnych spraw powoływani są przez prezesa sądu. Tak więc są uzależnieni finansowo od sitwy i nie ma tam mowy o jakiejkolwiek niezależności. Widziałem kilka rozpraw z ławnikami. Są to zazwyczaj marionetki nie mające większego pojęcia o sprawie. Rzadko zdarzało się żeby zadali jakiekolwiek pytanie. Anglosaska ława przysięgłych jest natomiast powoływana losowo z ogółu populacji a ławnicy wykonują swoją pracę honorowo. Jednocześnie formuła procesu wymusza na sędziach przysięgłych zaangażowanie się w sprawę. Procesy są dobrze przygotowane, trwają krótko i przysięgli są w stanie objąć ich całość bez potrzeby czytania akt. W polskich sądach procesy są nagminnie odraczane pod byle pozorem, nieraz na kilka miesięcy. Trudno zatem wymagać od ławnika dobrej znajomości sprawy, tym bardziej, że nie ma on dostępu do akt na tej samej zasadzie co sędzia.

W Polsce procesy karne z ławą przysięgłych, wymagałyby zatem zmiany formuły procesu i nieporównywalnie lepszej jego organizacji. Przede wszystkim jednak sędzia prowadzący proces nie miałby prawa głosu w werdykcie winny-niewinny. W ten sposób przysięgli mieliby nie tylko możność ale nawet byli zmuszeni do śledzenia procesu.  Całość sprawy byłaby wyjaśniana w sądzie bez konieczności czytania tomów akt. Co ciekawe, polskie prawo przewiduje takie rozwiązanie. Praktyka sądownicza w Polsce z prawem i zdrowym rozsądkiem nie ma jednak wiele wspólnego. Wbrew propagandzie medialnej, w sprawach karnych ławnicy nie uczestniczą. Sprawy te rozpatrywane są na ogół przez sądy rejonowe i prowadzone jednoosobowo przez sędziego.

W demokratycznych państwach zasadą jest, że każda władza ma legitymację społeczną. W Polsce władza sądownicza takiej legitymacji nie ma. Sędziowie wywodzą się z kręgów rodzinnych a Krajowa Rada Sądownictwa czuwa aby osoby niepowołane (czyli spoza sitwy) nie dostał się do uprzywilejowanej kasty. Charakterystyczne jest, że jako swój główny cel, KRS podaje niezależność sądów i niezawisłość sędziowską. Nie mówi natomiast o gwarancjach rzetelności, bezstronności i sprawności procesu. Te aspekty dla sitwy nie są istotne.

O arogancji tych ludzi świadczy opisywana niedawno w mediach historia pijanego sędziego-kibica po meczu piłkarskim. Sędzia ten ubliżał i groził policjantom. Oczywiście pozostał bezkarny ze względu na immunitet. Jego nazwisko nie zostało podane do publicznej wiadomości a prezes sądu następnego dnia odmówił komentarzy. Sprawa została wyciszona, podczas gdy ów pan powinien zostać natychmiast zawieszony i pożegnać się ze stanowiskiem. Powinien też odpowiadać za swojej wyczyny jak każdy obywatel a może nawet bardziej, ze względu na swoje stanowisko.

W krajach o spuściźnie brytyjskiej takich jak Wielka Brytania, Australia czy Kanada, system sądownictwa oparty na ławie przysięgłych jest tak pomyślany, żeby wymiar sprawiedliwości nie został zdominowany przez grupę ludzi będącą już u władzy. W ten sposób uniemożliwia się wykorzystywanie sądów w celach politycznych. Dlatego ława przysięgłych jest powoływana w sposób losowy z ogółu społeczeństwa z wyjątkiem osób związanych z systemem władzy, czyli sędziów, członków parlamentu, policjantów, wojskowych etc. Werdykt w kwestii winy lub niewinności wydają przysięgli, podczas gdy rola sędziego polega na prowadzeniu procesu i orzekaniu ewentualnej kary. Istotnym aspektem systemu ławy przysięgłych jest też to, że wyroki sądów powinny odzwierciedlać system wartości funkcjonujący w społeczeństwie. Dlatego ów system tak dobrze współgra z prawem zwyczajowym (common law). Jednak, jak pokazał niedawny przypadek Japonii, gdzie po latach przywrócono ławę przysięgłych, może ona funkcjonować również w systemach prawa stanowionego.

Tak więc sytuacja dominacji wymiaru sprawiedliwości przez kastę rodzinną, po prostu nie może tam mieć miejsca.

W Australii czy Irlandii, sędziów przysięgłych jest dwunastu a wyroki w sprawach karnych zapadają albo jednogłośnie albo zdecydowaną większością głosów np. 10 do 2. Chodzi o to żeby wina nie ulegała wątpliwości. Aby zatem przekonać przysięgłych, dowody i argumenty muszą być mocne. Jest tam pole do popisu zarówno dla obrony jaki i dla oskarżenia. Żadna ze stron nie może sobie pozwolić na niedbalstwo, szczególnie w przypadku poszlakowego procesu. Winę trzeba rzeczywiście udowodnić i nie wystarczą spreparowane dowody. Jednocześnie kwestia fałszywych zeznań a tym bardziej fałszywych oskarżeń, jest traktowana bardzo poważnie.

W polskich procesach karnych jakie widziałem, prokuratura pozostaje całkowicie bierna, przysyłając na każdą rozprawę kogo innego lub nawet ignorując je zupełnie. Świadczy to jedynie o tym, że sprawy karne (i nie tylko) są w Polsce z góry ustawione a sam proces to cyrk. W sprawach, w których uczestniczyłem, sędziowie nie byli nawet w stanie wyobrazić sobie wyroku innego niż skazujący, nawet w obliczu sprzecznych dowodów i otwarcie fałszywych zeznań świadków oskarżenia. To takie swoiste polskie rozumienie domniemania niewinności.

Gdy kilka lat temu przeczytałem, że w polski sądach znaczny procent ludzi skazywanych jest niewinny, traktowałem to sceptycznie. Teraz z nowymi doświadczeniami jestem tego pewien. Swoje pojęcie o sądach wyniosłem z Australii i byłem zaszokowany, widząc brak jakiejkolwiek reakcji sędziów na otwarcie fałszywe zeznania. Było nawet gorzej, zeznania świadków, którym udowodnione zostały fałszywe zeznania, traktowano jako wiarygodne i podstawę wyroków skazujących!

Z moich obserwacji wiele spraw sądowych jest sztucznie tworzonych przez wymiar sprawiedliwości. Czasem jest to głupota lub chęć zadośćuczynienia oczekiwaniom statystycznym przez prokuraturę. Mamy jednak również do czynienia ze świadomym fabrykowaniem oskarżeń w celach przestępczych. Tak jest w moim przypadku. Z wywiadu jakiego w zeszłym roku udzielił Gazecie Polskiej były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, widać, że takich historii jest a więcej. Kto jak kto, ale minister sprawiedliwości raczej wie co mówi.

Jednym z argumentów przeciwko ławie przysięgłych w Polsce jest rzekoma przewaga sędziów zawodowych nad „ludźmi z ulicy”. Przyjrzyjmy się jednak faktom. Typowy proces karny w Polsce trwa od kilku miesięcy do kilku lat. Moja sprawa o rzekome pobicie trwa już czwarty rok i zanosi się na co najmniej kolejne kilka miesięcy. W ciągu tego czasu profesjonalni sędziowie nie potrafili lub nie chcieli poradzić sobie z prymitywnym oszustem upozorowanego pobicia i fałszywej obdukcji. Ława przysięgłych miałaby na to kilka dni, praktycznie bez możliwości apelacji. Jestem przy tym przekonany, że przeciętny człowiek z ulicy nie miałby problemu z wydaniem prawidłowego werdyktu.

Twierdzenia, że w Polsce nie ma tradycji ławy przysięgłych również są chybione. Jak się okazuje, Polacy oglądają amerykańskie filmy a sam system znają do tego stopnia, że wyobrażenie o rzetelnym procesie biorą właśnie z owych filmów i przykładają je do polskich realiów. Dopiero gdy znajdą się sami w sądzie, przezywają szok wobec arogancji a często i tępoty polskiego sędziego. W ławie przysięgłych możliwość błędnego werdyktu jest nieporównywalnie mniejsza ze względu na liczbę sędziów i wymóg zdecydowanej większości głosów. Poza tym, ławy nie można ustawić. Przysięgłych jest zbyt wielu i nie są oni wcześniej stronom znani. W czasie procesu ani oskarżenie ani obrona nie mają do nich dostępu.

Przeciwko ławie przysięgłych podnosi się argument rzekomych kosztów. Jest to również argument całkowicie chybiony. Przysięgli anglosascy nie pobierają wynagrodzenia, a koszt kilkudniowego procesu jest nieporównywalnie niższy od spraw ciągnących się miesiącami czy nawet latami, jak moja. Niejednokrotnie dochodzą do tego odszkodowania dla niewinnie skazanych i uwięzionych. Śmiem przypuszczać, że olbrzymie oszczędności w sensie społecznym, dałoby natychmiastowe zwolnienie większości sędziów nawet przy zachowaniu przez nich płacy. Szkody jaki wyrządzają swoją destrukcyjną pracą wielokrotnie przewyższają ich płace. Na pewno dotyczy to sądów rodzinnych.

Znanych działacz stowarzyszenia przeciwko bezprawiu, na moją wzmiankę o ławie przysięgłych, odpowiedział, że wymagałoby to zmiany Konstytucji. Ignorancja ludzka jest szokująca. To, że ławnicy w ogóle bywają w polskich sądach, to właśnie efekt artykułu 182 Konstytucji, który stanowi dogodną furtkę dla wprowadzenia demokracji do polskiego sądownictwa i odsunięcia szajki od władzy.

Bogdan Goczyński

7 kręgów piekła Włodzimierza Olewnika – z cyklu mafia i władza

Jak zostaje się sędzią w Kanadzie.

Ława przysięgłych z powrotem w Japonii.

System ławy przysięgłych w Irlandii.

Czy sitwa sama zrezygnuje z koryta i nahajki?

Zbigniew Ziobro – Polską rządzi szajka.

Ławnicy w polskich sądach.

Pijany sędzia – kibic.

Numer na wariata w wykonaniu sądu w Pruszkowie.

Psychopaci orzekają w sądach rodzinnych.

Kontynuatorzy ubeckich praktyk. Jak prokuratura i sąd w Pruszkowie fabrykują oskarżenia.

Świry w togach.

Czy sąd zadrwił sobie z biedy?

Advertisements
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: