Skip to content

Skoordynowany atak na rodzinę. Kolejne dowody.

19 września 2010

W moich artykułach w Aferach Prawa niejednokrotnie sugerowałem, że tak zwana stronniczość i głupota sądów w sprawach rodzinnych, nie jest głupotą ale skoordynowanym działaniem dla niszczenia rodzin i podstaw funkcjonowania społeczeństwa. Mechanizmy tych działań opisałem między innymi w artykule „Rzeczywiste oblicze polityki prorodzinnej”.

Zarówno sędziowie jak i prokuratorzy są ludźmi wykształconymi, którzy formalnie przechodzą przez sito egzaminów i testów. Przyglądając się zachowaniu tych osobników, nabrałem pewności, że ich selekcja nie ma na celu przestrzegania ogólnie przyjętych norm międzyludzkich, lecz wprost przeciwnie, ich celem jest degeneracja społeczeństwa. I właśnie rodzina jest wygodnym obiektem ataku.

Tym razem chciałem pokazać konkretne dokumenty z kilku różnych przypadków. Jak zwykle największą wiedzę mam o swojej sprawie, jednak dokumenty, które przestawię nie były jeszcze publikowane. Pozostałe sprawy dotyczą ojców od kilku lat zabiegających o prawo do wychowywania swoich dzieci. Ich dokumenty również nie były jeszcze przedstawiane na łamach Afer Prawa. W każdej z tych historii powtarza się ten sam motyw. W prostych zdawałoby się do rozwiązania sytuacjach wymiar „sprawiedliwości” nakręca spiralę kłótni i procesów sądowych dezorganizując życie stron i działając wybitnie szkodliwie na wychowanie dzieci. Najbardziej drastyczny jest przykład Tadeusza Kowalczyka, gdzie są ewidentne dowody na znęcanie się matki nad kilkuletnią córką. Jest obdukcja, są zdjęcia pobitej dziewczynki i nagrania wyzwisk, jakim matka obdarza dziecko. Mimo to, a może właśnie dlatego, „sąd” przyznał dziecko matce. Oczywiście ojciec wyrażał wolę wzięcia córki pod pełną opiekę. Zeznania świadków wskazują, że nie można mu nic zarzucić.

Tradycyjnie próbowano zastosować wobec niego metodę prowokacji i fałszywych oskarżeń, jednak wskutek sprzecznych zeznań policji i żony Tadeusza, sprawa upadła. Do sądu trafiła za to sprawa rzekomego porwania córki przez ojca ze słynnego artykułu 211 kk. Jak wiadomo, rodzica mającego władzę rodzicielską nie można oskarżać o uprowadzenie własnego dziecka.  Trudno powiedzieć zatem czy była to jedynie głupota prokuratury, czy celowe nękanie. W każdym razie zakończyło się to uniewinnieniem.

Charakterystyczne jest postanowienie o kontaktach Tadeusza Kowalczyka z córką. Mają się one odbywać w miejscu zamieszkania dziecka, czyli u wrogo nastawionych teściów, co jest z natury rzeczy niemożliwe. Trudno sobie wyobrazić, żeby sędzia nie wiedział, czy nie wiedziała co robi. Nie jest to zależne bowiem od płci sędziego. Podobnej treści postanowienia wydają zarówno kobiety jak i mężczyźni.

Dokumenty przestawione tutaj mówią same za siebie.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku Waldemara Kalinowskiego. Znam go osobiście. Jest to bardzo ugodowy człowiek, sprawny organizator działający w  Porozumieniu Rawskim. Ze swoją sześcioletnią córką nie widzi się już od ponad roku i praktycznie stracił z nią kontakt. Pierwsze postanowienie o kontaktach było typowe, u matki, w obecności kuratora, żeby jak najbardziej utrudnić ojcu emocjonalny kontakt z dzieckiem i obciążyć go finansowo, bo kurator jest płatny. Od początku zeszłego roku teoretycznie ma on już prawo spotykać się z córką poza domem matki i bez kuratora lecz matka nie udostępnia dziecka z pełnym błogosławieństwem sądu, który w sprawie egzekucji kontaktów wyznacza kolejne terminy rozpraw, przesłuchania świadków itd. A przecież wystarczyłaby groźba pozbawienia matki władzy rodzicielskiej i pokaźnych alimentów. Tego jednak „sąd” nie zrobił. Tak więc Kalinowski co tydzień udaje się na spotkanie tylko po to żeby zastać zamknięte drzwi. Policja oczywiście ogranicza się do sporządzenia notatki dla sądu i tam też odsyła ojca. Sąd zaś sprawę przeciąga a ostatecznie wniosek o egzekucję kontaktów oddala. Żeby nie być gołosłownym załączam skany dokumentów.

W ten sam schemat wpisuje się sprawa Andrzeja Barańskiego, gdzie w celu zniechęcenia go do kontaktów z córkami, kazano mu za te spotkania płacić. Gdy mimo wszystko próbował się nimi spotkać, żona wprost odmówiła wydana dzieci. Sąd był o tym poinformowany ale nie interweniował.

Analogiczna sytuacja jest w mojej sprawie. Od pięciu nie mam żadnego kontaktu z córkami mimo formalnych postanowień „sądów” w tej kwestii. Owe postanowienia są tak konstruowane, żeby nie móc ich zrealizować. Sędziowie nie muszą przy tym używać wyobraźni. Podobieństwo przekrętów wskazuje wyraźnie, że działają według odgórnych instrukcji. Poniżej przytaczam postanowienie Sądu Apelacyjnego z 6 października 2006r. odnośnie kontaktów. Jest ono bardzo podobne do wcześniej omawianych. Spotkania miały odbywać się w miejscu zamieszkania dzieci i w obecności kuratora. Matka mieszkała u swoich rodziców, którzy byli wrogo do mnie nastawieni. Tak więc o spotkaniach nie było mowy. Mimo to udałem się kilka razy na spotkanie do Tarnowskich Gór odległych o ok. 250km. Jak należało się spodziewać, drzwi były zamknięte i nikt nie odpowiadał na dzwonek. Kurator oczywiście porządził notatkę, którą złożył do akt. Była też policja. Że swojej strony złożyłem też w sądzie odpowiednie pismo. Tak więc sędziowie nie mogli udawać, że nie wiedzą o co chodzi. Z zachowania się kuratorów można było wywnioskować, że dokładnie wiedzieli, że mają ogrywać cyrk i tworzyć fikcję praworządności. Próby wyegzekwowania spotkań z kolei powodowały przekazywanie  sprawy do innego sądu, gubienie dokumentów, braki formalne etc, etc.

Z drugiej strony, gdy wiedząc, że córkami nie zajmuje się matka lecz teściowa,  pojechałem tam żeby je zabrać do domu, przy jawnie sfabrykowanych oskarżeniach zostałem skazany za pobicie teściowej i groźby karalne.  Rzecz tę opisałem w artykule „Szwindlerom nie płacę”. Tego samego typu prowokacje i fabrykowanie oskarżeń miały również miejsce we wcześniej przytaczanych sprawach.

Że matka moich dzieci w sposób ostentacyjny od wielu lat nadużywa władzy rodzicielskiej uniemożliwiając im ze mną kontakt, nie ulega wątpliwości. Powinna być zatem zgodnie z prawem, pozbawiona władzy rodzicielskiej. Oczywiście wystosowałem odpowiednie pismo do sądu. Po kilku tygodniach kazano mi opłacić wpisowe od wniosku, po następnych dwóch miesiącach wymyślono „braki formalne”, które kazano uzupełnić a po dalszych trzech miesiącach zwrócono mój wniosek z uzasadnieniem wskazującym, że sędzia Andrzej Sterkowicz z Sądu Okręgowego w Warszawie (nowy w sprawie) nie czytał nawet akt.

Powyższe sprawy są typowe. Podczas protestów przed sądami podchodzą do nas ludzie i opowiadają swoje historie. Powtarza się tam motyw fałszywych oskarżeń i wykańczania przyzwoitych ludzi przez mafię sądową. Nie ma zatem wątpliwości, że nie są to odizolowane przypadki lecz świadome skoordynowane działanie dla rozbijania rodzin i niszczenia społeczeństwa. Ciekawe jest jednak, że wielu z działaczy stowarzyszeń walczących z bezprawiem, nie jest w stanie zauważyć tych oczywistych rzeczy. Opowiadają historie o rzekomym feminizmie sędziów i koncentrują się na indywidualnych przypadkach bez, broń Boże, jakichkolwiek uogólnień. Zachowują się jakby przestrzegali tych samych instrukcji, podobnie jak wysokonakładowe media. Być może instrukcje te płyną wraz z dotacjami na działanie stowarzyszeń lub groźbami procesów sądowych w stosunku do mediów.

Postanowienie z 06.10.2006

Bogdan Goczyński


Sądy karne niekonstytucyjne? Ławy przysięgłych w Polsce? Telewizja społeczna 11 Minut.

Rzeczywiste oblicze polityki prorodzinnej.

Jak działają sądy rodzinne – wypowiedzi działaczy stowarzyszeń obrony praw ojca i bełkot urzędniczy.

Szwindlerom nie płacę.

Rzeczywiste oblicze polityki prorodzinnej.
Reklamy

From → Uncategorized

3 Komentarze
  1. Jan permalink

    Warto ten temat także zaprezentować na forum Alienacja rodzicielska np. w wątku „Dlaczego prawo rodzinne wspiera przemoc wobec dzieci”
    http://www.goldenline.pl/forum/994938/dlaczego-prawo-rodzinne-wspiera-przemoc-wobec-dzieci

  2. Bardzo dobrze, że Bogdan Goczyński założył swój blog – dzięki temu materiały będą dostępne w jednym miejscu. Oczywiście, mam nadzieję, że nadal będzie publikował dla Afer Prawa?

  3. Laufer permalink

    Powinno się zlikwidować Sądy Rodzinne, ponieważ „reprezentują’ je w dużej mierze sędziowie z reguły niekompetentni, niedouczeni, skorumpowani i bardzo często bez doświadczenia życiowego z podejściem mało profesjonalnym.
    Z przyjemnością wpiszę swój adres blogu na którym, umieściłem swoją sprawę rodzinną i co sekta Świadków Jehowy może zrobić z lokalnym „wymiarem sprawiedliwości” w Łomży.

    http://4lomza.bloog.pl/?ticaid=6bc03

    Wstyd i hańba Polskiego Wymiaru Sprawiedliwości w powojennej Polsce !!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: