Skip to content

Kasta Szwindlerów

17 listopada 2010

Prawie dwa lata temu opublikowałem w Aferach Prawa artykuł ilustrujący niszczenie polskich rodzin przez sądy. Obserwacje, jakie poczyniłem od tego czasu, jedynie potwierdzają moje ówczesne uwagi. Widać wyraźnie, że jednym z celów działania wymiaru sprawiedliwości, a szerzej – aparatu państwowego, jest niszczenie spójności, antagonizowanie i ostateczne doprowadzanie społeczeństwa do kryzysu. Celem jest władza. Skłóconymi ludźmi łatwiej jest rządzić a fazie kryzysu łatwiej jest wprowadzić rządy silnej ręki. Dla szajki trzymającej władzę, rodziny i osoby stabilne i  niezależne finansowo, stanowią konkurencję i zagrożenie. Dlatego stają się one celem ataku. Oczywiście nie czyni się tego wprost ale poprzez manipulacje socjotechniczne. Perfidia tych działań polega na pozorowaniu pomocy. W rzeczywistości chodzi o skłócanie i rozbijanie rodzin, tak aby dzieci przenosiły złe wzorce na następne pokolenia. Taki jest oczywisty cel niesławnej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie a także cel sądów rodzinnych i ośrodków pomocy społecznej.

Manipulacje prawne.

Słychać nieraz uwagi, że polskie prawo nie jest złe, tylko nie jest właściwie stosowane. Prawda jest trochę bardziej złożona. Czytając uważnie kodeks rodzinny i opiekuńczy można zauważyć, że nacisk jest tam położony nie na spójność rodziny ale właśnie na jej rozbijanie. Charakterystyczny jest np. artykuł 61 k.r.o. Stanowi on, że jeżeli jedna ze stron wnosi o separację a druga o rozwód, to sąd orzeka rozwód. A przecież małżeństwo jest bardzo poważną umową prawną a umów należy dotrzymywać. Osoba łamiąca umowę powinna ponosić konsekwencje swojej decyzji, takie jak utrata władzy rodzicielskiej w stosunku do wspólnych dzieci i utrata wspólnego majątku. Poza tym małżeństwo zawiązuje się z myślą o posiadaniu potomstwa i jest bardzo ważne aby dzieci wychowywały się w stabilnej atmosferze. Rozwód oczywiście temu nie służy. Innym przykładem jest art. 113 k.r.o. gdzie nacisk jest położony na ingerencję państwa w sprawy rodziny w stylu faszystowskim. W sumie kodeks ten jest niesamowicie pogmatwany i bełkotliwy.  Czy tak szczegółowe prawo jest w ogóle potrzebne? Prawo powinno odzwierciedlać zwyczaje i ład społeczny. Zbyt szczegółowe, prowadzi do sprzeczności i obchodzenia przepisów. Trudno żeby prawodawcy nie zdawali sobie z tego sprawy. Oni dobrze wiedzą co robią.

Zorganizowany system oszustw.

Pomijając same manipulacje prawne, sądy dopuszczają się oszustw tworząc pokrętne prawo, do czego nie są powołane. Przykładem takiego oszustwa jest pojęcie zabezpieczenia kontaktów z dziećmi. Czegoś takiego w ogóle nie ma w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Kwestia zabezpieczenia dotyczy roszczeń finansowych. Mimo to na bazie tego przepisu, wdraża się całe procedury egzekucji kontaktów z dziećmi i tworzy nowe przepisy. Przy okazji w korespondencji w sprawie kontaktów z dziećmi, sądy tworzą sztuczne braki formalne, giną dokumenty etc. Przykładając normalną ludzką logikę, każdy z rodziców powinien mieć przede wszystkim prawo do wychowywania dzieci i prawo to jest tak oczywiste, że nie powinno być nawet potrzeby ujmowana go w kodeksie. Zachowanie się kasty osobników w togach można jednak zrozumieć stosując inną logikę. Jest to logika dywersji społecznej i siania zamętu. Chodzi o maksymalne zrujnowanie ludziom życia.

Innym oszustwem w podobnym stylu jest powoływanie się na orzeczenie Sądu Najwyższego, że kwestię władzy rodzicielskiej i praw rodzicielskich, w tym prawa do osobistej styczności z dzieckiem, należy traktować oddzielnie. Pomyślane to było jako zapewnienie rodzicom i dzieciom prawa do kontaktu nawet w wypadku utraty władzy rodzicielskiej. W przypadku rozwodu, sądy potrafią traktować to wyjątkowo „oryginalnie”, a mianowicie, że kwestię władzy rodzicielskiej rozstrzyga sąd rozwodowy a sprawę kontaktów lokalny sąd rodzinny. Dodatkowo w celu nadzorowania kontaktów wyznacza się kuratora, oczywiście odpłatnie. Cztery lata temu było to 180 zł za trzy godziny, teraz chyba więcej. Ponownie, chodzi o mnożenie spraw sądowych, dezorganizację życia i rozbicie rodziny. Owa szczegółowość prawa i mnogość furtek umożliwiających jego obejście, wskazuje na obłęd  jego autorów i wykonawców. Biorąc pod uwagę powiązania rodzinne w sądownictwie jest to obłęd dziedziczny. Co ciekawe, nie dziwi to specjalnie osób będących ofiarami tego wariactwa. Dostaję czasem od znajomych rady z jakiego paragrafu daną sprawę ruszyć, lub że postanowienie-przekręt można podważyć bo uzasadnienie było napisane na tej samej kartce a nie na dwóch oddzielnych. Innym razem prawnik Rzecznika Praw Dziecka – Robert Ruta, przekonywał mnie, że jest zupełnie normalne żeby mieć władzę rodzicielską bez prawa kontaktu z dziećmi. Jak widać obłęd jest zaraźliwy. Chociaż być może w tym ostatnim przypadku chodzi to, że mając władzę rodzicielską trzeba płacić alimenty, a od wychowywania dzieci won.

Typowy sędzia, z jakim miałem do czynienia, to szachraj i matacz, który całą swoją energię kieruje na manipulację paragrafami. Jak efektywny jest to system, widać na moim przypadku. Z córkami nie mogę się nawet spotkać od pięciu lat, mimo niezliczonych rozpraw, posiedzeń sądów etc. Wszystko podobno zgodnie z prawem. Jedyne co ode mnie sitwa chce, to alimentów, arbitralnie wysokich.

Do katalogu oszustw należy również zabezpieczanie alimentów. Pojęcie to znów zostało wymyślone przez sądowych specjalistów od przekrętów. Według mglistego prawa finansowego, do zasądzenia zabezpieczenia wymagane jest jedynie uprawdopodobnienie roszczenia a wypłacać z niego można dopiero po pełnym procesie i uprawomocnieniu się wyroku, czyli po ewentualnej drugiej instancji. Jak to jednak bywa w polskim ustawodawstwie, jest inny przepis, który umożliwia obejście „prawa”. Jest to nadanie postanowieniu sądu rygoru natychmiastowej wykonalności, wskutek czego można rozkraść majątek ofiary ataku bez potrzeby procesu i udowadniania roszczeń. Jak praktyczne to się robi, pokazałem w artykule „Numer na bitą żonę”. Robieniu przekrętów i rozbijaniu rodzin, służy też niesławna ustawa o „przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”. Prawdopodobnie taki jest również cel wspomnianej wcześniej szczegółowości prawa. Wraz z wrodzoną skłonnością sędziów do oszustw, stanowi to wszystko potężną siłę destrukcji społecznej.

Jak wiadomo, procesy w Polsce trwają niewiarygodnie długo. Nie jest to oczywiście wina małej ilości sędziów. Tych jest więcej niż w innych krajach o sprawniejszym sądownictwie. Dzieje się tak dlatego, że olbrzymia większość spraw jest generowana przez służby sądowe. I przypuszczam, nie chodzi tutaj o pieniądze, bo ci ludzie są na etatach, lecz o maksymalne skłócenie stron konfliktu i dezorganizację ich życia. Rozmawiałem z kilkoma osobami mającymi procesy cywilne. Potwierdziły one tezę, że sędziowie i adwokaci tak manipulują procesem żeby nie dopuścić do ugody. Zgodny z tym jest fakt wyeliminowania rozpraw pojednawczych ze spraw rozwodowych.

Kasta szwindlerów?

Obserwacje, jakie czyniłem nie pochodzą jedynie z mojej sprawy. Poznałem szczegółowo kilkanaście innych. Charakterystyczne jest, że tam, gdzie ojcowie mieli największe kłopoty z kontaktem z dziećmi, matki miały powiązania z SS (Służbami sądowymi). Czyby pochodziły z tej samej kasty co sędziowie?

Opisywane wyżej oszustwa mają miejsce w skali całego kraju i robione są według tego samego schematu, nie ma więc wątpliwości, że są koordynowane. W Polsce są dwa ośrodki mające możliwości organizacyjne i finansowe do sterowania tą destrukcyjną działalnością. Są to Ministerstwo Sprawiedliwości i Krajowa Rada Sądownictwa. Ogłupiające ustawy przygotowywane są przez ministerstwo, natomiast KRS dba o to aby sędzią nie został nikt spoza kasty. Ostatnio jednak powstał nowy twór, także wyjęty spod kontroli społecznej. Jest to Krajowa Rada Prokuratorów. Prawdopodobnie prawdziwym celem uniezależnienia prokuratury od kontroli politycznej, była właśnie możliwość robienia własnej przestępczej polityki przez wymiar sprawiedliwości, bez jakiejkolwiek demokratycznej kontroli. Charakterystyczne, że w statutach obu tych rad jest mowa jedynie o niezależności sędziów i prokuratorów, kwestia uczciwości i rzetelności zawodowej tam nie istnieje. Obie te grupy ściśle współpracują w oszustwach. Jest znaną rzeczą, że  w sprawach karnych prokuratorzy w sądzie są często nieobecni lub bierni a ich rolę przejmuje sędzia. W sprawach rodzinnych zaś oskarżenia nierzadko są fabrykowane lub stanowią wynik prowokacji wymiaru sprawiedliwości. Typowa taka prowokacja polega na wydawaniu niewykonalnych lub tendencyjnych postanowień sądowych, a gdy jeden z rodziców, na ogół ojciec, chce sam wyegzekwować prawa do wychowywania dzieci, preparuje się oskarżenia o pobicie lub groźby karalne. Tak było ze mną czy Rafałem Lewickim. Adwokaci, z którymi udało mi się prywatnie porozmawiać, potwierdzają moje obserwacje, że w sprawach o tak zwane znęty, czyli przemoc w rodzinie, oskarżenia są często fałszywe i dla wyłudzenia pieniędzy a sędziowie najbardziej prymitywne kłamstwa biorą z dobrą monetę. Jednocześnie nie są wyciągane żadne konsekwencje za fałszywe zeznania.

Kasta ma do swojej dyspozycji współpracowników, w razie potrzeby służących jako prowokatorzy lub fałszywi światkowie. Mechanizm ten opisałem to między innymi w artykułach „Szwindlerom nie płacę” i Mediacja w stylu SS (Służb Sądowych).

Międzynarodowa struktura przestępcza.

Zasadnicze instrukcje dywersji społecznej przychodzą jednak z zagranicy. Widać to wyraźnie po podobieństwie ustaw antyrodzinnych pomiędzy różnymi krajami tak zwanej demokracji zachodniej. Na stronie Stowarzyszenia – Rzecznik Praw Rodziców można znaleźć przykład karygodnego rozbijania rodzin i nadużyć władzy w Szwecji.  Na początku tego roku miałem okazję rozmawiać z czeskim publicystą Radomirem Malym na temat tamtejszej polityki społecznej. Potwierdził on nadużycia władzy ze strony organów państwowych pod pretekstem przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Znana jest destrukcyjna działalność niemieckich Jugendamtów i amerykańskich sądów rodzinnych.

Prawdziwy cel RODK’ów (Rodzinnych Ośrodków Doradczo-Kosultacyjnych).

Poza moim osobistym doświadczeniem, miałem w rękach kilka innych opinii tych ośrodków. Uderzył mnie brak profesjonalizmu i nastawienie na destabilizację rodziny, na wyrwanie dzieci z ich naturalnego  środowiska.

14 grudnia zeszłego roku miała miejsce sponsorowana przez Fundację Batorego, konferencja w sprawie Rodzinnych Ośrodków Doradczo-Konsultacyjnych. Zaprezentowany tam został raport, obszerny i jednocześnie niezwykle krytyczny w stosunku do RODK’ów. Mowa była o braku profesjonalizmu i tendencyjnych, jednostronnych opiniach skierowanych przeciwko ojcom. W moim przypadku RODK miał wydać opinię na temat mojego związku emocjonalnego z córkami po ponad dwuletniej wymuszonej przez sądy rozłące. Jednocześnie próbowano nie dopuścić nawet do mojej z nimi rozmowy. Opinia była wybitnie na niekorzyść moich kontaktów z dziećmi a sąd wziął ją z dobrą monetę, mimo mojego protestu. Nic złego nie zauważył w owej opinii RODK również sąd apelacyjny. Nie bądźmy naiwni, ci ludzie doskonale wiedzą co robią. Rzeczywistą przyczyną dyskryminacji ojców nie jest rzekomy feminizm sędziów, ale świadome, odgórnie sterowane działanie. Ojców izoluje się od wpływu na dzieci, gdyż są oni zwykle podstawą stabilizacji i zaradności życiowej. Dzieci wychowane przez samotne matki mają w późniejszym życiu problem z własnym życiem rodzinnym i zapewne o to chodzi.

Ze względu na sponsorów na wspomnianej konferencji nie poruszono kwestii sądów rodzinnych, a mnie osobiście przed wejściem na salę gospodarz powiedział żebym nie tykał sędziów. Charakterystyczne jest, że z raportu nie wyciągnięto żadnych wniosków i nie nastąpiły zmiany w funkcjonowaniu RODK’ów. Najwidoczniej oszustwa i rozbijanie rodzin są ich zadaniem.

O nadużyciach sądownictwa w stosunku do rodzin są wyczerpująco informowani posłowie i ministrowie i oczywiście nic z tego nie wynika. Rodziny są rozbijane a ojców próbujących egzekwować swoje prawa do wychowywanie dzieci, zamyka się w więzieniach lub kieruje do zakładu psychiatrycznego. Psychiatra niewątpliwie potrzebny jest nie rodzicom ale sędziom i prokuratorom odpowiedzialnym za ten stan rzeczy.

Ośrodki pomocy rodzinie – centra dywersji społecznej.

Ciekawa jest rola wszelkiej maści Ośrodków Pomocy Społecznej. O tych instytucjach usłyszałem jedynie w kontekście węszenia i zabierania dzieci rodzinom, w których pojawiły się jakiekolwiek problemy. Można tam też uzyskać pomoc w sprawie pozwu o alimenty a zapewne i rozwodu. W moim przypadku ludzie ci byli jedynie zainteresowani ściąganiem alimentów. Gdy zaproponowałem żeby pomogli moim córkom wrócić do domu, lub chociażby umożliwili mi z nimi kontakt, zapadła cisza. Nie mam wątpliwości, że społeczeństwo dużo lepiej by wyszło bez tej państwowej pomocy. W ośrodkach pomocy społecznej typowo znajduje zatrudnienie kolejne pokolenie rodzin aparatu administracyjnego i szeroko rozumianej bezpieki, czyli policji, sądów etc. Prowadzi to do powstania odrębnej kasty społecznej, posłusznego narzędzia władzy sitwy. Wraz powiązaniami rodzinnymi w prokuraturze i sądownictwie tworzy to feudalną strukturę władzy o specjalnych prawach.

Policja.

Mieszkając przez lata w Australii przyzwyczaiłem się, że policja była służbą odpowiadającą jedynie za utrzymanie porządku. W Polsce rola policji jest inna. Jest to przede wszystkim narzędzie władzy rządzącej sitwy, z bardzo szerokim uprawnieniami i mentalnością okupantów. Prawo do tego jest tak pomyślane, żeby istniał pewien poziom przestępczości. W ciągu pięciu od kiedy jestem w Polsce, byłem wielokrotnie, bez wyraźnego powodu legitymowany, kilkakrotne aresztowany, w tym raz na 48 godzin, oraz zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, dlatego żebym nie mógł się bronić, gdy mafia sądowa mnie okradała. Z zachowania się policji a szerzej – służb sądowych widać, że są oni instruowani w kierunku antagonizowania ludzi. Obserwowałem nie tak dawno burdę wiejską, w którą było zamieszanych kilkanaście osób. W ruch poszły kamienie. Policja czekała z boku i nie interweniowała. Słyszałem jak rozmawiali między sobą, żeby zaczekać aż sprawa się rozwinie i będzie można kogoś zamknąć. Wśród tłumku policja miała zresztą swojego człowieka, który podgrzewał sytuację. Historia z Krzyżem Smoleńskim jest też dobrą ilustracją zachowania się policji.

Swojego czasu miałem okazję przesłuchiwać w sądzie policjantów w sprawie z cyklu „Numer na bitą żonę”. Mieli wyraźnie polecenie żeby mnie obciążać. Również szkolenia policjantów są jednostronne, aby podwyższać statystyki przemocy w rodzinie. Nie są oni instruowani w kierunku oddzielania prawdy od kłamstw czy też rzeczywistej przemocy od prowokacji. Wystarczy donos lub jednostronne oskarżenie, żeby wszczynać akcję represyjną wobec rzekomego sprawcy. Towarzyszy temu propaganda na komisariatach i w sądach. Zarządcom Polski wyraźnie zależy na robieniu statystyk przemocy domowej.

Rzecznicy.

Do tej samej kategorii co wymiar sprawiedliwości, należą rzecznicy Praw Obywatelskich i Praw Dziecka. Życzę szczęścia każdemu, kto się zwróci do tych instytucji o pomoc. Pochłaniają one olbrzymie środki i jedynie wprowadzają ludzi w błąd. Od Rzecznika Praw Obywatelskich otrzymuje się zwykle wymijające lub odmowne odpowiedzi świadczące o rzeczywistym charakterze tej instytucji. Jeśli chodzi o Rzecznika Praw Dziecka, to przypuszczam, że jego prawdziwym celem jest skłócanie dzieci z rodzicami. W biurze Rzecznika widziałem charakterystyczny plakat. Wśród całej litanii praw, mających uniezależnić dziecko od rodzica, zabrakło tam prawa do obojga rodziców. Zapewne nie był to przypadek.

Sejm.

Jak pokazałem w artykule „Czego boją się wybrańcy narodu?” polscy parlamentarzyści są doskonale poinformowani o tym co się dzieje. Mają przecież dostęp do Internetu. W prywatnych rozmowach udają zaskoczenie, późnej zrozumienie i obiecują sprawą się zająć, poczym nic się nie dzieje. Typowy jest przykład losów ustawy o opiece równoważnej, dającej rodzicom równe prawa w wychowywaniu dzieci w przpadku rozwodu. Po początkowej euforii medialnej zapadła cisza. Na posiedzeniu Komisji Przyjazne Państwo 4 marca 2010r. przedstawicielka Ministerstwa Sprawiedliwości, sędzia Barbara Jarosz, była przygotowana jedynie do rozmowy o nowej ustawie o egzekucji kontaktów z dziećmi. Jest to typowe podejście, najpierw przyznaje się dzieci rodzicowi, zwykle matce, o której wiadomo, że będzie uniemożliwiała realizację praw ojca, a później nasyła się policję, nakłada kary itd. Jest to działanie w kierunku chaosu i skłócania ludzi. Jak mnie poinformował sekretariat komisji, stan obecny (17 listopada 2010) jest taki, że komisja czeka na poprawki do projektu ze strony autorów czyli Porozumienia Rawskiego. Ostanie posiedzenie komisji w tej sprawie było 19 maja tego roku. Ministerstwo Sprawiedliwości, które jest inicjatorem większości ustaw i ma tabuny prawników, jakoś nie wykazało inicjatywy. Rząd był jednak bardzo sprawny w przeforsowaniu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, której prawdziwym celem jest szpiegowanie i skłócanie rodzin.

Rzeczy, które opisałem to nie dzieło przypadku,  lecz przemyślana strategia.  Towarzyszy temu staranna przygotowana propaganda medialna. Większość ludzi czerpie swoją wiedzę z telewizji a tam informacji, jakie podaję w tym artykule, nie znajdą. Media, poza internetowymi, są trzymane krótko na smyczy i dlatego nie mogą się tam przebić pomysły uspołecznienia sądownictwa w kierunku na przykład ławy przysięgłych.  Chodzi o to żeby ludzie nie buntowali się i zajęli się jedynie harówką na swój kawałek chleba. Od myślenia za nich są inni, specjaliści od inżynierii społecznej ulokowani w instytucjach państwowych.

Bogdan Goczyński

Psychopaci i kryminaliści u władzy, jak sądy niszczą polskie rodziny.

Raport na temat RODK sponsorowany przez Fundację Batorego.

Cyrk w cyrku czyli sejmowa komisja inżynierii społecznej i jej szef Sławomir Piechota.

O co chodzi w kampanii przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Rafał Lewicki, przykładny ojciec, znów w areszcie.

Numer na bitą żonę.

Czego boją się wybrańcy narodu.

Dzieci w roli zakładników mafii wymiaru sprawiedliwości.

Rzecznik Praw Obywatelskich czy rzecznik sitwy?

Sąd przyzna odszkodowanie rodzicowi, któremu naruszono prawa do kontaktów z dzieckiem.

Rozwód nie może być walką o pieniądze.

Stenogram z posiedzenia Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej „Przyjazne Państwo”.

Socjotechnika wokół Krzyża smoleńskiego.

Przestępczość podsycana przez państwo.

Powrót państwa policyjnego.

MOPS, pozew o rozwód i alimenty czyli polityka prorodzinna.

Raport w sprawie funkcjonowania RODK’w.

Mediacja w stylu SS (Służb Sądowych).

Porozumienie Rawskie rozmawia z solidarnością o obronie polskich rodzin przed prowokacjami sądowymi.

Szwindlerom nie płacę.

Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców.

Numer na zły adres. Czy polski sędzia może żyć bez przekrętów?

Czy fałszywe zeznania są karalne?

Reklamy

From → Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: