Skip to content

Rządy psychopatów

16 stycznia 2012

Wymiarowi „sprawiedliwości” przyglądam się od sześciu lat, od czasu, gdy zabrano mi dzieci i szajka ta zaczęła mnie nękać. Po początkowym oszołomieniu ordynarnymi oszustwami tych ludzi, zacząłem uważnie przyglądać się ich zachowaniu. Stało się dla mnie jasne, że mamy do czynienia nie z jednostkowymi patologiami, ale ze zorganizowanym systemem oszustw z silną podbudową ideologiczną. Owa ideologia jest szczególnego rodzaju. Jest to ideologia perfidnej destrukcji używająca pozytywnych terminów jak dobro dziecka i praworządność. Praktyczną realizację tych oszustw, ukazałem swojego czasu w artykule o kaście szwindlerów. Większość ludzi komentuje kolejne wybryki szajki czy też sekty, jak niektórzy ich zwą, jako objaw niekompetencji. Niedawne prymitywne manipulacje Trybunału Konstytucyjnego aby nie dopuścić do rozpatrzenia mojej skargi na usunięcie ławników z sądów karnych, trudno nazwać brakiem kompetencji. Podpisało się pod nimi bowiem aż czterech sędziów Trybunału a konsultowane było to zapewne w znacznie szerszym gronie.  O tym, że było to działanie z premedytacją świadczy też prowokacja jakiej dopuszczono się w stosunku do mnie po ujawnieniu matactw Trybunału.

Innym przykładem dywersyjnego działania jest ostatnia historia ustawy refundacyjnej, która wywołała protesty lekarzy i zamęt w służbie zdrowia. Należy zauważyć, że wysokie stanowiska w państwie zajmują ludzie, których trudno byłoby posądzać o tępotę umysłową. Jest mało prawdopodobne, żeby nie zdawali sobie sprawy ze skutków swoich zachowań, a mimo to ich decyzje powodują chaos i niszczą ludziom życie. Bardziej zasadnym jest przypuszczenie świadomego działania. Nie jest to tylko moje zdanie. Internet pokazuje, że są inni myślący podobnie. Jak widać owa destrukcyjna siła przejęła nie tylko wymiar sprawiedliwości ale i inne struktury państwa.

Rodzina jest podstawą funkcjonowania i spójności społeczeństwa, dlatego stała się celem ataku. Jak pokazałem w moim artykule o skardze konstytucyjnej na kodeks rodzinny i opiekuńczy, prawo jest tak konstruowane aby pod byle pretekstem doprowadzać do skłócenia i rozpadu rodzin. Temu samemu służą tzw. Ośrodki Pomocy Rodzinie. Osoby, które miały z nimi kontakt w sytuacji kryzysowej, potwierdzają, że pod pozorem pomocy dąży się do skłócenia małżonków i rozpadu rodziny. Po „pomocy” ośrodka następuje ciąg dalszy, sąd rodzinny, psycholodzy, terapie i komornik ściągający alimenty. Przy okazji prowokuje się awanturę, fabrykuje oskarżenia i „sprawca”, zazwyczaj mąż i ojciec, dostaje wyrok, na początek w zawieszeniu. Daje to pretekst do nasyłania kuratora i dalszego węszenia w prywatnych sprawach. W ten sposób państwowa sitwa przejmuje kontrolę nad naszym życiem.

Z analizy wypowiedzi ministra sprawiedliwości czy zachowania się urzędników ministerstwa wynika jasno, że w Polsce ciałem sterującym ową destrukcyjną działalnością jest właśnie ministerstwo „sprawiedliwości”. Towarzyszy temu perfidna propaganda o działaniach dla dobra rodziny. Okazjonalnie włączam radio lub będąc u kogoś przypadkiem oglądam telewizję (u siebie pudła nie włączam). Z moją obecną wiedzą trudno oprzeć się wrażeniu, że w mediach panuje ścisła cenzura i że działają one według konkretnych wytycznych. Tekstów podobnych do tego tam się nie uświadczy. Nie zdziwiłbym się nawet gdyby w ważniejszych ośrodkach bezpieka miała swoich ludzi. Widać to wyraźnie po jednostronności komentarzy i po tematach jakich unikają. Kilka lat temu była zresztą afera z dziennikarzem TVN, któremu zarzucano współpracę z wywiadem PRL a później z WSI. Owa „poprawność polityczna” dotyczy nie tylko mediów postrzeganych jako prorządowe ale także publicystów ostentacyjnie opozycyjnych w stosunku do establishmentu. Działania sitwy otwarcie mające znamiona dywersji społecznej i totalitaryzmu określane są przez nich jako głupota czy nadgorliwość. Tymczasem jest to realizacja ścisłego planu a jedynie pożyteczni idioci na niższych szczeblach wierzą w oficjalną propagandę.

Przed dwoma laty, gdy jeszcze miałem nadzieję, że politykom można coś wytłumaczyć, bywałem w Sejmie na komisjach sejmowych i spotykałem się z posłami informując ich o poczynionych obserwacjach.  Spotykałem się ze zmową milczenia lub w najlepszym wypadku z pozornymi działaniami. Tak było na przykład z próbami wprowadzenia prawa narzucającego obowiązek wspólnego wychowywania dzieci przez obojga rodziców w przypadku rozwodu. Po dwóch posiedzeniach Komisji „Przyjazne Państwo” sprawę odłożono pod pretekstem konsultacji społecznych i ostatecznie o niej zapomniano. Później były jeszcze co najmniej dwie podobne inicjatywy ze strony opozycji z dokładnie takim samym skutkiem. Wniosek narzuca się sam. Obie strony polityki – rząd i opozycja, działają według wspólnych instrukcji uzgadnianych na wyższym szczeblu. Było to dla mnie oczywiste podczas ostatniej kampanii wyborczej do parlamentu. Mówiło się o niej, że jest bezbarwna. Być może było tak dlatego, że wybory były ustawione a przywódcy obu partii są marionetkami pociąganymi za sznurki przez te same ręce. Dlatego nie było wówczas dyskusji o najważniejszych sprawach jak antyrodzinna i antyspołeczna polityka państwa, czy kryzys energetyczny. Są to sprawy decydowane ponad głowami nominalnych polskich przywódców. Oczywiście zła sytuacja finansowa i energetyczna kraju były znane obu partiom i lepiej było o tym nie mówić bo poprawa nie była planowana.

Kilka lat temu znajomy urzędnik ministerialny powiedział mi, że to co obserwuje w swoim resorcie, to świadome zadłużanie kraju poprzez rozdmuchiwanie biurokracji. O złym stanie finansów Polski wiemy nie od dzisiaj. Rozsądny gospodarz w obliczu takiego długu starałby się ograniczyć wydatki i znaleźć dodatkowe dochody poprzez zwiększenie aktywności gospodarczej. Tymczasem „polski” rząd robi coś dokładnie odwrotnego. Przykładem jest choćby rekordowy koszt polskiej prezydencji UE i zwiększanie rozboju podatkowego. Do tej kategorii zalicza się też przedłużenie wieku emerytalnego przy jednoczesnej cichej stymulacji emigracji młodych, wykształconych ludzi.

Jest dla mnie oczywiste, że dążeniem tego (i nie tylko tego) państwa jest stworzenie rzeszy posłusznych, tępawych niewolników, którzy mają płacić olbrzymie podatki w zamian za obietnicę emerytury. Biorąc pod uwagę przedłużenie wieku emerytalnego, mamy duże szanse aby realizacji tej obietnicy nie doczekać. Służba zdrowia dba o to bardzo gorliwie. I nie jest to kwestia zwiększenia nakładów na lecznictwo, ale wręcz odwrotnie. Znacznej części „nieuleczalnych” chorób można się bowiem w prosty sposób pozbyć, najpierw jednak należałoby pozbyć się służby „zdrowia” w obecnej formie.

Nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia ze spiskiem bezwzględnych psychopatów, którzy czerpią satysfakcję z oszustw, manipulacji i dręczenia ludzi. Ich rządy są możliwe dzięki spolegliwości szarych mas ludzkich. Minimum tego, co można zrobić wobec zakusów psychopatów, to ignorować ich i bojkotować pod każdym możliwym względem. Przynajmniej warto spróbować. Wszystkich nas nie zamkną.

 Bogdan Goczyński

Reklamy

From → Uncategorized

2 Komentarze
  1. glass ceiling permalink

    „Tato” z Linda, to nie jest cos oderwanego od rzeczywistosci, podobnie jak „Czas zabijania” z Matthew McConaughey.

    Konkurujace ze soba mafie w skali mikro i makro przenikaja wszystkie rejony zycia od sadow, szkol, strategicznych instytucji poprzez zwykle miejsca pracy. Oportunistyczna przynaleznosc do jednej z nich jest warunkiem przetrwania w tej dzungli. Rozproszeni rebelianci zyja w sieci i realu jak partyzantka w lesie za Hitlera.

Trackbacks & Pingbacks

  1. Rządy psychopatów « Dziennik gajowego Maruchy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: